Dentonet
BLOGOSFERA
BLOGOSFERA
E-mail

Czego można nauczyć się w gabinecie?

0 Komentarze | Publikacja:
Poleć artykuł Drukuj artykuł Wielkość czcionki - +
Czego można nauczyć się w gabinecie?

Czego można nauczyć się w gabinecie?

Asystowanie asystowaniem, ale…

Czego prócz asystowania można nauczyć się w gabinecie stomatologicznym? Na początku swojej kariery zawodowej bez mrugnięcia okiem powiedziałabym, że przede wszystkim dyscypliny i kultury. Teraz mogę przyznać się Wam co jeszcze dała mi praca w gabinecie.

Dyscyplina, punktualność i zorganizowanie – cechy, które wyróżniają cały zespół i każdego z osobna w mojej klinice. Dlaczego? Współpracujący ze sobą lekarze, asystentki oraz recepcjonistki napędzają swego rodzaju maszynę. Produktem wytwarzanym w stomatologicznej manufakturze jest dobro i komfort pacjentów.

Trudno sobie wyobrazić zadowolonego pacjenta gdyby musiał czekać godzinami na spóźnionego lekarza czy musiał oglądać gabinet, który wygląda jak pobojowisko lub wojenny, polowy szpital. Powiedzenie „jak cię widzą tak cię piszą” ma tutaj kluczowe znaczenie. Powinno dążyć się do tego, że od chwili przekroczenia przez pacjenta progu gabinetu powinien czuć się komfortowo. Wielu ludzi boi się chodzić do dentysty.

Ostatnio jedna z pacjentek, podczas pierwszorazowej wizyty, denerwowała się tak bardzo, że w trakcie badania diagnostycznego wstrzymywała oddech. Możecie sobie tylko wyobrazić jak to wyglądało. Wystarczyła chwila spokojnej rozmowy z lekarzem, uśmiech asystentki i jej strach prysł jak bańka mydlana. Tak niewiele a sytuacja zmienia się o 180º.

Kolejną z ważnych dla mnie cech jest kultura osobista. I to nie tylko lekarzy i moich koleżanek asystentek… Czasem mam wrażenie, że niektórych pacjentów również powinno się wysłać na kurs dobrych manier. Wszyscy wkładamy bardzo wiele wysiłku w to, aby każdy kto nas odwiedza czuł, że znajduje się w profesjonalnych rękach.

Jak mówi jedna z zasad fizyki – każdej akcji towarzyszy reakcja. Każdy z nas czuje się o wiele bardziej doceniony, gdy na koniec wizyty usłyszy serdeczne „Dziękuję bardzo. Do widzenia”. Też tak sądzicie? Zastanawia mnie z czego wyniku u niektórych brak takich najmniejszych oznak kultury. Tłumaczę to sobie stresem, gonitwą myśli, pośpiechem.

W jednym z wpisów wspominałam o różnych typach pacjentów. Kolejnym jest typ pacjenta-palacza. Zaraz po jego pojawieniu się w gabinecie czuć zapach dymu papierosowego. Może dlatego, że parę minut przez wizytą puścił ostatniego dymka, a może jego nałóg jest tak silny, że pali przy każdej nadarzającej się okazji. Cóż… nie jest to dla nas za bardzo przyjemne. Moi znajomi w tym momencie pewnie zadają sobie pytanie – i kto to mówi? Tak, lubię od czasu do czasu zapalić papierosa. Ale do rzeczy! Wspomniałam Wam na początku, że praca w gabinecie nauczyła mnie nie tylko asystowania, dyscypliny i punktualności. Szacunek do lekarzy, z którymi współpracuję i pacjentów nakazał mi ograniczyć ten zgubny nałóg. Bo jak to? Asysta w profesjonalnej klinice śmierdzi papierosami? A może warto zastanowić się nad rzuceniem nałogu. Kiedyś jeden z moich kolegów powiedział: „Maczek, jesteś wielka ciałem i duchem”. Tak nawiasem to te kilogramy miętówek, które zjadam teraz zamiast papierosa istotnie wpływają na potwierdzenie tej tezy.

palenie2

Szukaj różnych plusów swojej pracy. Może w Twoim przypadku będą to nowe przyjaźnie, nowe hobby, nowe zainteresowania. A! I trzymaj kciuki za mnie i moje miętówki!

Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Każdy komentarz zostanie poddany moderacji