Zbliża się koniec igły?
Kolejne dobre wieści dla dentofobów (które to już z kolei? – przyp red.). Już za niedługo lekarze dentyści przestaną „straszyć” pacjentów karpulą. Amerykańscy naukowcy twierdzą, że np. lidokainę podawać będzie można w postaci kropli lub sprayu do nosa. Wyniki ich badań opublikuje majowo- czerwcowe wydanie dwumiesięcznika Amerykańskiego Towarzystwa Chemicznego "Molecular Pharmaceutics".

Naukowcy William H. Frey II i Neil Johnson zauważyli, że anestetyk podawany do nosa myszom działa o wiele szybciej i skuteczniej. Istotne dla stomatologów jest to, że podawana w ten sposób np. ksylokaina skutecznie znieczula odgałęzienie nerwu trójdzielnego umiejscowionego w okolicach jamy ustnej (szczęki, dziąsła itp.).
Takie kierunkowe działanie środka jest ponoć bardzo precyzyjne i naukowcy twierdzą, że anstetyk „kumuluje się” w tych częściach jamy ustnej w ilościach 20 krotnie większych niż w naczyniach krwionośnych lub mózgu.
Tak więc podane znieczulenie do nosa może się okazać nie tylko bezbolesną, ale też precyzyjną metodą powstrzymania bólu. I to nie tylko przy stomatologicznych zabiegach ale w zwalczaniu migreny czy neuralgii nerwu trójdzielnego.
na podstawie eurekalert.org



