Szkolny gabinet tylko dla stomatologa dziecięcego?
Idea powrotu szkolnych gabinetów stomatologicznych okazuje się być trudniejsza do zrealizowania niż początkowo zakładano. Wiele samorządów, które przed wakacjami szumnie zapowiadały otwarcie takich gabinetów na swoim terenie, nadal boryka się z problemami budżetowymi. Z kolei w obrębie obecnych przepisów stomatolodzy zainteresowani otworzeniem takiej placówki, nawet przy wsparciu środowiska oświatowego, napotykają wiele trudności.

W tej sprawie ponownie zabrał głos Rzecznik Praw Dziecka, który pilnie przygląda się realizacji idei. Marek Michalak odniósł się do przyznawania przez NFZ dodatkowych punktów dla stomatologów otwierających gabinet w szkole oraz do umiejscowienia tegoż gabinetu w samej placówce.
Rzecznik Praw Dziecka wystosował pismo do Tadeusza Jędrzejczyka, prezesa NFZ, w którym zauważa, że w wyniku ogłoszenia nowych rozporządzeń NFZ, przy ocenie ofert gabinetów ubiegających się o umowy na świadczenia ogólnostomatologiczne oraz ogólnostomatologiczne dla dzieci i młodzieży do 18. roku życia, preferowane i dodatkowo oceniane są – za 20 punktów jednostkowych – lokalizacja gabinetu stomatologicznego w szkole oraz załączenie do oferty porozumienia zawartego z dyrektorem szkoły o objęciu opieką stomatologiczną dzieci tej szkoły. Rzecznik Praw Dziecka uważa, że nie jest to celowe.
Zdaniem Marka Michalaka, punkty w konkursie ofert powinny być przyznawane za samo ukierunkowanie gabinetu na leczenie zębów dzieci, bez względu na jego lokalizację. RPD podkreśla, że jego zdaniem ważniejsze od tego, gdzie zlokalizowany jest gabinet stomatologiczny, jest to, aby dziecko do niego trafiło.
Ponadto Marek Michalak, w piśmie do prezesa NFZ zauważa, że „realizowanie świadczeń ogólnostomatologicznych dla dorosłych w gabinecie stomatologicznym na terenie placówki oświatowej spowoduje, że dzieci i młodzież będą stanowić jedynie część pacjentów leczonych w tych gabinetach, a zatem przyznawanie dodatkowych punktów za samą lokalizację na terenie placówki nie jest celowe.”
RPD dodaje, ze jego zdaniem, NFZ powinien na zasadach preferencyjnych traktować tylko specjalistów stomatologii dziecięcej, ponieważ jego zdaniem tylko taka specjalizacja „gwarantuje niezbędną wiedzę i umiejętności w zakresie leczenia i zapobiegania chorobom jamy ustnej u dzieci”.
Czy to oznacza, że gabinety stomatologiczne na terenie szkół, lub w ich pobliżu, ale z planem leczenia zębów dzieciom z danej placówki, powinni otwierać jedynie specjaliści stomatologii dziecięcej?
Właśnie ten ostatni aspekt może się okazać największą przeszkodą na drodze powrotu gabinetów do szkół. Można powiedzieć, że specjaliści stomatologii dziecięcej są w Polsce na wagę złota. W tym roku na 86 miejsc rezydenckich w tej specjalności 23 są przeznaczone dla stomatologów dziecięcych. A jeśli chodzi o ich rozkład na poszczególne regiony kraju, to trzeba przyznać, że w niektórych województwach nie ma żadnego miejsca.
Eksperci potwierdzają, że nie wszyscy mali pacjenci od razu potrzebują stomatologa dziecięcego. Źle by się stało, gdyby to kryterium stanęło na drodze powrotu szkolnych gabinetów stomatologicznych do szkół.
ab
źródło:brpd.pl







