Dentysta na krańcu świata – cz.II
Gałązki do mycia zębów stosowane w Afryce czy Azji nie są w żaden sposób przetwarzane – są całkowicie naturalne.

Podczas żucia i gryzienia ich końce rozszczepiają się, dzięki czemu z powodzeniem oczyszczają powierzchnię zębów tak jak nasze popularne szczoteczki. Pojedyncze drobne nitki rozszczepionych gałązek dodatkowo oczyszczają powierzchnie styczne zębów, działając jak nici dentystyczne. Istotne jest z jakiej rośliny pochodzą gałązki, ponieważ dany rodzaj drzewa ma różny smak i właściwości. Podczas żucia gałązek uwalniane są soki roślinne, które mogą mieć właściwości przeciwzapalne, przeciwbakteryjne, mogą uśmierzać ból zęba, łagodzić podrażnione dziąsła lub odświeżać oddech.
– W USA prowadzi się nawet badania nad właściwościami gałązek stosowanych w Afryce do oczyszczania zębów – informuje Roman Borczyk.
– Gałązki można określić jako szczoteczkę 3 w 1: działają jak typowa szczoteczka do zębów, nitka dentystyczna i pasta do zębów – wymienia zastosowania.
Niestety pomimo wszystkich zalet metod naturalnych, nie da się ich skutecznie używać np. w Polsce, z uwagi na nasze przyzwyczajenia żywieniowe.
– Raczej nie można wykorzystywać w naszych warunkach metod z krajów egzotycznych. Współczesna stomatologia jest rozwinięta w krajach, gdzie ludzie jedzą wysoko przetworzone produkty, sprzyjające rozwojowi próchnicy. Dlatego w krajach rozwiniętych metody „egzotyczne” byłyby niewystarczające, by utrzymać odpowiednią higienę – mówi doktor Borczyk.
Obcęgi zamiast dentysty
W Afryce stomatologia jest bardzo słabo rozwinięta. Podczas pobytu doktora Borczyka w Namibii tamtejsi farmerzy dziwili się, że jako polski dentysta może pozwolić sobie na zagraniczne podróże i safari w Afryce. W stolicy kraju Windhoek jest niewielu dentystów, którzy z powodu braku pacjentów ledwo wiążą koniec z końcem.
– W Zimbabwe dostęp do lekarzy jest utrudniony – opisuje tamtejszą sytuację stomatolog z Katowic. – Ze względu na złą sytuację polityczno-gospodarczą dentystom ciężko się utrzymać. Niskie zarobki, brak środków na prowadzenie własnego gabinetu i brak pacjentów zmuszają wykształcone osoby do wyjazdu do innych krajów, by tam zarobić na godne życie – mówi.
– W Zimbabwe ludzie mają dużo większe problemy zdrowotne niż ból zęba czy choroby dziąseł: panuje tam malaria, HIV, cholera, dzieci cierpią na przepuklinę. Dlatego nikt tam nie myśli o pięknym uśmiechu, a rozwiązaniem problemu bolącego zęba są najczęściej obcęgi – przyznaje stomatolog-podróżnik.
inf.wł.






