Dentonet
LEKARZ
E-mail
WYBIERZ KATEGORIĘ
Aktualności
Prawo i finanse
Praca w gabinecie
Student
Edukacja i technologie
Medycyna

Na krawędzi bankructwa

Brak komentarzy | Publikacja:

Na krawędzi bankructwa

Nie mamy pieniędzy na zakup podstawowych materiałów do leczenia, kolejka pacjentów jest coraz dłuższa, a sytuacja gabinetów szkolnych jest dramatyczna – alarmują dentyści.

W początkowym okresie istnienia kas chorych na podstawowe świadczenia dentystyczne miało być przeznaczane co najmniej 5 proc. budżetów kas, jednak w rzeczywistości było to zaledwie 3-3,5 proc. Sytuacja finansowa Małopolskiej Kasy Chorych była względnie dobra. Jak mówi Robert Stępień, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Lekarzy Stomatologów Kas Chorych, w styczniu 2002 r. poprzedni zarząd kasy, po wielu dyskusjach z samorządem lekarskim, określił czytelne zasady udzielania i finansowania świadczeń stomatologicznych.

W ubiegłorocznym budżecie kasy zapisano na to po około 24 zł na jednego mieszkańca województwa.- Choć była to kwota wysoce niewystarczająca, pozwalała na skromne funkcjonowanie gabinetów i zapewniała względną dostępność leczenia – twierdzi Robert Stępień. Kiedy zatem we wrześniu ubiegłego roku nastał nowy zarząd kasy, stomatolodzy oczekiwali, że skorzysta on z dotychczasowych form współpracy.

Wkrótce okazało się jednak, że na świadczenia stomatologiczne w roku 2003 kasa chorych przeznaczyła o około 5 mln zł mniej i obniżyła świadczeniodawcom kontrakty o 5 – 25 proc. Na jednego mieszkańca wypada dziś zatem po około 22 zł rocznie.W grudniu, podczas spotkania z dentystami z Małopolski, zarząd kasy zobowiązał się, że – jeśli składka na ubezpieczenie zdrowotne wzrośnie do 8 proc. – poziom finansowania stomatologii zostanie niezwłocznie przywrócony do poziomu roku 2002. Składkę podwyższono, dentyści na konto deklaracji kasy zadłużyli się w bankach, przede wszystkim na rzecz zakupu materiałów.

Wysokość kontraktów pozostaje jednak bez zmian.- W efekcie stanęliśmy przed dylematem: ograniczyć liczbę przyjmowanych pacjentów (choć i tak nierzadko czekają oni na wizytę 3 – 4 miesiące), zwalniać personel czy zamykać gabinety szkolne – mówi Robert Stępień. – Z anliz wynikało, że – chcąc zmieścić się w przyznanym przez kasę limicie – nie powinniśmy przyjmować więcej niż 5 pacjentów dziennie. Ale chorego z bólem musimy przyjąć bez względu na wszystko i – jeśli nic się nie zmieni – niektórzy z nas wkrótce staną na krawędzi bankructwa – dodaje.W najtrudniejszej sytuacji znalazły się gabinety szkolne. Dentyści wyliczyli, że przy tym poziomie finansowania – niemożliwe jest prowadzenie u wszystkich dzieci w Małopolsce podstawowych zabiegów profilaktycznych.

Kasa uważa jednak, że nie ma powodu do niepokoju. – W umowach na rok 2003 zobowiązaliśmy dentystów do prowadzenia profilaktyki stomatologicznej oraz do przeznaczenia co najmniej 25 proc. pieniędzy z kontraktu na leczenie dzieci i młodzieży do 18. roku życia. Takie umowy zawierano już od 2001 roku – wyjaśnia Barbara Grzybek-Korgól, rzeczniczka Małopolskiej Kasy Chorych, podkreślając, że przyjęte rozwiązania sprawdzają się. Ze sprawozdań gabinetów stomatologicznych za rok 2002 wynika, że udział dzieci i młodzieży w tzw. poradach-wizytach jest największy i stanowi 41,2 proc. wszystkich wizyt.Niezależnie od tego kasa finansuje – w oparciu o fundusze otrzymane z resortu zdrowia – „Program zapobiegania próchnicy u dzieci i młodzieży z grupy wysokiego ryzyka choroby”, na który w 2002 r. wydano dodatkowo 2,04 mln zł i który będzie kontynuowany w tym roku.Wyjaśnienia rzeczniczki nie uwzględniają jednak faktu znacznego obniżenia wysokości kontraktów na ten rok.

Dla kogo kasa łaskawa? Do obiektywnych trudności finansowych doszły, niestety, problemy z porozumieniem się Stowarzyszenia Lekarzy Stomatologów Kas Chorych z kasą małopolską. – Nie rozumiemy, dlaczego jedni otrzymali kontrakty niższe o 5 procent, inni natomiast o 25 procent, a jeszcze inni większe o blisko 200 procent. Pytania te stowarzyszenie – w imieniu kilkuset świadczeniodawców – skierowało na piśmie do zarządu kasy już 12 grudnia 2002, ale do dzisiaj nie mamy odpowiedzi – mówi Robert Stępień. Bez odpowiedzi o przyczynę tej zwłoki pozostało także pytanie zadane kasie przez „Dziennik”.

Również Janusz Wesołowski, przewodniczący rady kasy, zwracał się do zarządu w tej sprawie, ale bez efektu. Wczoraj rada oficjalnie zobowiązała zarząd do wyjaśnienia tej sprawy. Stomatolodzy nie rozumieją na przykład, dlaczego Uniwersytecka Klinika Stomatologiczna w Krakowie otrzymała w tym roku kontrakt większy o blisko 200 proc. – Placówka ta wykonuje zabiegi wysokospecjalistyczne, leczy najtrudniejsze przypadki z całej Małopolski, wykonuje zabiegi dla niepełnosprawnych w znieczuleniu ogólnym, zadeklarowała ponadto pełnienie całodobowego dyżuru – wyjaśnia Barbara Grzybek-Korgól.- Ale dlaczego procedury wysokospecjalistyczne są finansowane z puli przeznaczonej na podstawową opiekę stomatologiczną? – odpowiadają pytaniem dentyści.

Kolejny zarzut to rozpisanie przez kasę cichego – w ocenie stowarzyszenia – konkursu ofert na dodatkowe świadczenia stomatologiczne.

– Został on ogłoszony tylko w dodatku do dwutygodnika „Służba Zdrowia”, który przez dentystów jest rzadko prenumerowany – twierdzi prezes stowarzyszenia.- Nieprawda, konkursy zostały ogłoszone zgodnie ze standardową procedurą; informacje o nich widniały także na stronach internetowych kasy i były wysłane do Okręgowej Izby Lekarskiej, na co mamy potwierdzenie – oburza się rzeczniczka kasy.

– To niewiarygodne – strony internetowe kasy śledzimy nieprzerwanie, nic nie wiemy też o informacji w Izbie Lekarskiej – Robert Stępień nie dowierza zapewnieniom kasy. Zastanawia się, dlaczego w tym konkursie wygrała m.in. placówka medyczna, w której praktykę lekarską wykonuje – choć nie w charakterze stomatologa, tylko psychiatry – żona dyrektora kasy chorych. – Placówka ta spełniła wszystkie kryteria konkursu – zapewnia rzeczniczka.

Dorota Stec-Fus

Dziennik Polski 4.03.2003


Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Każdy komentarz zostanie poddany moderacji