Zestresowani rezydenci – co trzeci z depresją
Co trzeci amerykański młody lekarz odbywający rezydenturę wykazuje objawy depresji i nie radzi sobie z zawodowym stresem – wynika z raportu przygotowanego przez dr Douglas Mata z Harvard Medical School.

Autorka wraz z zespołem przeanalizowała wyniki badań prowadzone nieprzerwanie od 1963 r. Ujawniły one, że aż 5 tys. rozpoczynających pracę lekarzy – czyli 29% wszystkich rezydentów – miało lub ma depresję lub wykazuje częściowe objawy tej choroby. Wskaźnik zachorowalności na depresję wśród młodych lekarzy jest więc znacznie wyższy niż w przypadku reszty populacji.
Depresja to poważne zaburzenia nastroju, często uniemożliwiające prawidłowe funkcjonowanie w życiu prywatnym i zawodowym. Stan ten cechuje się głównie zmniejszeniem energii i aktywności, niską samooceną, poczuciem winy i małej wartości. Pozostałymi objawami są: osłabienie koncentracji i uwagi, pesymistyczna ocena przyszłości, zaburzenia snu, poczucie stałego zmęczenia, zanik łaknienia. W depresji o dużym nasileniu dodatkową komponentą staje się lęk, niepokój, myśli i tendencje samobójcze.
Zdaniem badaczy, głównym powodem depresji młodych lekarzy jest silny stres związany z zawodowymi obowiązkami, chroniczne przemęczenie oraz niedospanie. Ponadto rezydenci mocno przeżywają fakt, że nie są w stanie zapewnić pacjentom dostatecznej opieki i obawiają się popełnienia błędów medycznych. Raport sugeruje także, że wpływ na samopoczucie rezydentów ma wielostopniowy, zmuszający do olbrzymiego wysiłku system kształcenia – w USA aby uzyskać stopień specjalisty, należy poświęcić na to minimum 10 lat życia (a niekiedy nawet 16), godząc w tym czasie pracę zarobkową z wytężoną nauką i życiem osobistym.
Dr Douglas Mata twierdzi, że wyniki badań są niepokojące – częstotliwość występowania depresji wśród rezydentów jest niedopuszczalnie wysoka, a kiepski stan psychiczny młodych lekarzy może wpłynąć negatywnie na jakość opieki nad pacjentem. Podobnego zdania jest Thomas L. Schwenk z Uniwersytetu Nevada School of Medicine, który idzie w swoich wnioskach jeszcze dalej, sugerując, iż istnieje ścisły związek między kondycją psychiczną lekarzy specjalistów a skłonnością do depresji rezydentów. W swoim artykule opublikowanym na łamach czasopisma JAMA Schwenk dowodzi, że wysoki procent samobójstw wśród lekarzy specjalistów należy tłumaczyć nawrotem nieleczonej depresji, z reguły skrzętnie skrywanej przed otoczeniem.
Przypomnijmy w tym miejscu, że w USA rokrocznie odbiera sobie życie aż 400 lekarzy, przy czym największy odsetek samobójstw występuje wśród lekarzy dentystów. W opinii Schwenka ta grupa zawodowa jest szczególnie narażona na wypalenie, a jednocześniej najrzadziej korzysta z pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej.
Dane statystyczne ujawniły, że chociaż w ciągu ostatnich 12 miesięcy 1 stomatolog na 16 doświadczył myśli samobójczych, to jednak tylko 26% cierpiących na depresję dentystów udało się ze swoim problemem do specjalisty.
Natomiast ponad 60% osób z tendencjami samobójczymi próbowało poradzić sobie z chorobą na własną rękę. Czynnikiem, który zmuszał dentystów do takich zachowań, był najczęściej strach przed utratą pacjentów lub przed ograniczeniem prawa do wykonywania zawodu.
B.Sz.







