W Polsce brakuje leków. NIL chce alertów lekowych
W ostatnich tygodniach w aptekach w naszym kraju pojawiają się problemy z dostępnością leków, m.in. antybiotyków. Ministerstwo zdrowia nie widzi problemu, ale Naczelna Izba Lekarska proponuje wprowadzenie alertów lekowych – wyświetlanych lekarzowi przepisującemu zagrożony brakiem dostępności lek w istniejących systemach teleinformatycznych.

W Polsce brakuje części leków – alarmują farmaceuci, a lekarze twierdzą, że pacjenci coraz częściej wracają do gabinetów i proszą o wdrożenie innego leczenia, bo nie mogą kupić przepisanych wcześniej środków. Widoczne są braki antybiotyków, głównie amoksycyliny oraz kwasu klawulanowego, leków wziewnych na bazie budezonidu wykorzystywanych objawowo m.in. przy leczeniu COVID-19, brakuje leków na cukrzycę, leków nasercowych i leków psychotropowych, stosowanych w leczeniu chorób i zaburzeń psychicznych.
Doniesienia te dotarły co prawda do resortu zdrowia, ale ministerstwo twierdzi, że „nie widać, aby sytuacja odbiegała od normy”. – W Polsce mamy zarejestrowanych ponad 16 tys. produktów leczniczych i około 55 tys. opakowań różnych leków. Żadna apteka nie jest w stanie mieć wszystkich produktów leczniczych, ale nie ma problemu z systemowym brakiem leków – mówił na konferencji wiceminister zdrowia Maciej Miłkowski.
„Występujące problemy” wiceminister uzasadnił decyzjami biznesowymi producentów o zakończeniu produkcji danego leku. – To dotyczy bardzo często leków i problemów centralnych firm – globalnych, europejskich. (…) Bardzo często GIF wstrzymuje część produktów ze względu na np. zanieczyszczenia. Są również problemy geopolityczne, w szczególności teraz, związane przez ostatni okres z (…) dostępnością substancji czynnych czy innych produktów wykorzystywanych w lekach – stwierdził wiceminister.
NIL chce alertów lekowych
Innego zdania jest Naczelna Izba Lekarska. – Prezydium NRL odnotowuje wzrastające problemy z dostępnością leków w Polsce. Problemy z dostępnością dotyczą leków specjalistycznych, leków szpitalnych dostępnych w lecznictwie zamkniętym, ale również leków szeroko stosowanych w farmakoterapii, w tym antybiotyków w lecznictwie otwartym – czytamy w komunikacie.
Samorząd proponuje wprowadzenie alertów lekowych – wyświetlanych lekarzowi przepisującemu zagrożony brakiem dostępności lek w istniejących systemach teleinformatycznych, jak np. udostępnione przez rząd narzędzie gabinet.gov.pl i IKP.
Jak dodano, działania powinny koncentrować się na czytelnym systemie wspomagającym przepisujących recepty, a nie mogą opierać się np. na przekierowywaniu pacjentów do komercyjnych portali generujących „turystykę lekową”. – Braki antybiotyków, preparatów hormonalnych, substancji stosowanych w cukrzycy, leczeniu otyłości, zakrzepicy, osteoporozy czy migreny powinny być rozwiązywane w wyniku stałych kontaktów ministerstwa zdrowia z producentami, rewizji polityki refundacyjnej, zastanowienia się nad przyczynami sytuacji, w której wiele firm farmaceutycznych nie jest zainteresowanych sprzedażą swoich produktów w Polsce, w porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej – dodano.
Uzasadniony prawnie i etycznie sprzeciw NRL budzą też pomysły reglamentowania leków, zawężania ich wskazań terapeutycznych niezgodnie z obowiązującą charakterystyką produktu leczniczego oraz segregowania pacjentów na tych, którzy lek mogą kupić i tych, którym nie powinien być ordynowany.
Długotrwały ból zęba czy ból głowy (niewykluczone, że także wynikający ze stanu zdrowia jamy ustnej) czasami doprowadza do tego, że pacjenci regularnie i stale przyjmują leki przeciwbólowe. Zapominają przy tym, że takie lekarstwa działają jedynie na objawy, a nie przyczynę schorzenia. Co gorsze, nie pozostają bez wpływu na ogólny stan zdrowia całego organizmu.
Źródła: https://nil.org.pl/
https://wydarzenia.interia.pl/
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






