„W endodoncji niezmiennie widzę postęp, ale wciąż nie brakuje błędów”
– W endodoncji niezmiennie widzę postęp – mówi w rozmowie z Dentonetem prof. dr hab. n. med. Halina Pawlicka, kierownik Zakładu Endodoncji Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Często mówi Pani o tym, jak zmienia się endodoncja. Czy ten postęp w leczeniu kanałowym w ostatnich latach przyhamował, czy wręcz przeciwnie?
Niezmiennie, kierunek postępu w endodoncji jest zachowany. Spójrzmy chociażby na diagnostykę. Absolutną rzeczywistością stało się obrazowanie trójwymiarową tomografią komputerową. Często mówi się o tym na kursach. Jako nauczycielowi akademickiemu bardzo podoba mi się takie wskazanie konieczności diagnozowania jako bazy do podjęcia leczenia endodontycznego. Jednak mimo ciągłego postępu, statystyki dotyczące leczenia nie są zadowalające. Mamy sporo przypadków, gdzie należy przeprowadzić powtórne leczenie.
Kiedy mówimy lekarzom o możliwościach tego trójwymiarowego, najnowocześniejszego obrazowania, niektórzy się niepokoją. Pytają – po co? Przecież mamy RVG? Owszem, mamy. Widzę jednak konieczność obrazowania trójwymiarowego. To jest droga, której nie unikniemy. Nie zrobimy dobrze leczenia, jeśli nie zobaczymy dokładnie wszystkiego.
Temat powtórnego leczenia kanałowego, o którym Pani wspaniała, przewija się przez dziesiątki kursów i szkoleń poświęconych endodoncji. Ta potrzeba, jak rozumiem, wynika z dużej liczby przypadków tzw. reendo w gabinetach stomatologicznych. Jaki jest tego powód?
Mój doktorant robi teraz porównanie z wykorzystaniem CBCT leczenia dwóch podobnych przypadków, w odstępie pięcioletnim. Zobaczymy, czy są różnice. Spodziewamy się, że leczenie powinno być coraz lepsze, ale zobaczymy, co wyjdzie z badań. Niestety, informacje epidemiologiczne mówią, że ciągle jest źle. Wciąż to pierwotne leczenie kanałowe, pozornie najłatwiejsze, nie zawsze jest wykonywane prawidłowo.
Rodzi się być może sugestia, że nie każdy ogólnie praktykujący stomatolog powinien zajmować się tymi nieco bardziej skomplikowanymi przypadkami?
Oczywiście. To nie jest zadanie dla każdego i ja zawsze to powtarzam. Jak podaje Europejskie Towarzystwo Endodontyczne, każdy lekarz dentysta kończący europejskie studia, musi umieć leczyć proste przypadki endodontyczne. Tylko teraz pytanie – co jest proste, a kiedy zaczyna się trudne?
Widzę konieczność kierowania w Polsce części lekarzy na prawdziwą endodoncję, stworzenia grupy lekarzy. Tam będą trafiały trudne przypadki pierwotne, powtórne oraz mikrochirurgia. I tu pozytyw, bo wszystko idzie w dobrą stronę. Ważne, że szkolimy endodontów na specjalistycznych kursach i konferencjach. Widzę powtarzalność osób na różnych kursach endodontycznych i to mnie cieszy.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Piotr Łukaszewicz.





