Utrzymywać kontakt z pacjentami w czasie epidemii czy nie?
Większość polskich stomatologów od przeszło tygodnia, ze znanych wszystkim powodów, zaprzestała przyjmowania pacjentów. Może jednak niektórzy zastanawiają się, czy poddać się temu ogólnonarodowemu „zamrożeniu” relacji, czy też, na ile to możliwe, pozostać w kontakcie ze swoimi pacjentami.

Jeśli sądzą Państwo, że wraz z każdym dniem „przymusowego bezrobocia” tracicie kolejnego pacjenta, który już do Was nie wróci – raczej nie powinniście mieć przesadnych obaw. Zapewniam, znajdą się tacy, którzy o Was często myślą – zwłaszcza ci, którzy właśnie odczuwają dyskretne (póki co) dolegliwości bólowe. Poza tym wychowaliście sobie gromadkę wiernych i świadomych pacjentów, którzy wiedzą, że wizyta u dentysty to coś, z czym się nie dyskutuje.
Niemniej wiemy, że większość pacjentów pojawia się raz na pół roku, inni raz na rok, jeszcze inni ze stałą regularnością: dokładnie wtedy, gdy ich coś zaboli. Z takimi pacjentami trudno być w kontakcie.
Niemniej, odpowiadając na pytanie zadane w tytule, odpowiadam: tak, warto utrzymywać kontakt.
Choćby z dwóch podstawowych powodów. Po pierwsze, Państwa absencja w pracy oznacza uszczuplenie lub zupełny brak dochodów. Żeby wyjść na prostą, po powrocie do pracy będziecie potrzebowali pacjentów, i to bardziej niż do tej pory. Po drugie, jakiś odsetek pacjentów może do Was po opanowaniu epidemii nie wrócić – także z powodów finansowych: co najmniej kilku branżom (np. turystyka, hotelarstwo, gastronomia) grozi zapaść, a wtedy opłacenie raty kredytu okaże się znacznie pilniejsze niż poprawa estetyki uśmiechu.
A jeśli się kontaktować, to jak zrobić to, by nie wyjść na osobę natrętną czy zdesperowaną?
Wykorzystujmy do tego naturalne okazje: za dwa tygodnie będziemy obchodzić Święta Wielkanocne, w tym roku pewnie inne, niekoniecznie gromadzące całe wielopokoleniowe rodziny przy jednym stole. To jedna z najlepszych okazji w roku, by złożyć życzenia, a zarazem o sobie przypomnieć. Nie trzeba przy tym dzwonić do pacjentów, wystarczy droga SMS-owa. Ale, uwaga, jak ognia wystrzegajmy się koszmarnych rymowanek o zajączkach i barankach, napiszmy coś od siebie. Nawet jeśli nie robili Państwo tego wcześniej, wysłanie życzeń zdrowia i pogody ducha do pacjentów, z których wielu ciężko znosi izolację i mierzy się z obawami o przyszłość swoją czy bliskich, nie będzie niczym nienaturalnym czy niestosownym.
Social media… wcześniej nie było na nie czasu? Może teraz jest ku temu okazja, by w nich zaistnieć? Tym bardziej, że wielu Państwa pacjentów już tam od dawna jest, i wcale nie będzie trudno ich tam znaleźć i zaprosić do kontaktu. Nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę i zakładać bloga, vloga czy strony internetowej – kontakt przez Facebooka czy Instagram i dyskretne przypominanie o swojej obecności (np. przez polubienie lub skomentowanie posta – od czasu do czasu) pozwoli utrzymać kontakt.
I ostatnia rzecz: wcześniej czy później wrócą Państwo do gabinetu – do swojej pracy, swojej pasji, źródła zarobku. Ale czy również do swoich pacjentów? Odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Czy mając prenumeratę czasopisma stomatologicznego zdarzyło się Państwu kiedyś o niej zapomnieć, gdy czas subskrypcji już minął? No właśnie, gdyby nie telefon z redakcji, może nawet nie zauważylibyście, że kolejny numer nie został do Was wysłany. Państwa pacjent również może nie wrócić – o ile nie dowie się od Was, że gabinet wznosił działalność. Nie trzeba fajerwerków, uroczystego otwierania, wystarczy informacja, że praktyka znów działa i ponownie zaprasza wszystkich pacjentów.
T.H.





