UK: wsparcie rządu dla samozatrudnionych lekarzy dentystów
W odpowiedzi na kryzys związany z rozprzestrzenianiem się koronawirusa samozatrudnieni dentyści w Zjednoczonym Królestwie otrzymają od państwa równowartość 80% swoich dochodów. Na rządowe wsparcie mogą jednak liczyć tylko ci zarabiający poniżej 50 000 funtów rocznie.

31 marca Rishi Sunak – kanclerz skarbu w rządzie Borisa Johnsona ogłosił, że osoby prowadzące działalność na własny rachunek otrzymają do 2500 funtów miesięcznie przez 3 miesiące. Plan wsparcia będzie obejmował także marzec, ale na pomoc mogą liczyć tylko przedsiębiorcy (w tym dentyści) o dochodach nieprzekraczających 50 000 GBP. Dotacje zaczną obowiązywać dopiero na początku czerwca i zostaną wypłacane jednorazowo.
W odpowiedzi British Dental Association (BDA) wydało oświadczenie wzywające rząd do rezygnacji z progu 50 000 funtów. Podobne opinie wyrażają sami dentyści. Dr Shiraz Khan z Londynu, specjalizujący się w stomatologii estetycznej przyznał, że wśród pracowników na samozatrudnieniu dentyści należą do najlepiej zarabiających profesji, niemniej należałoby zrobić więcej, by ich wesprzeć.
– Doceniam to, że dentyści wciąż dobrze zarabiają – powiedział dr Khan. – Jeśli jednak weźmiemy pod uwagę średnie zarobki dentysty (69 000 GBP), nie są one porównywalne z dochodami 5% najlepiej uposażonych stomatologów, których dochody wynoszą około 200 000 GBP rocznie. Powinna istnieć rezerwa uwzględniająca te średnie zarobki – tym bardziej, że w zeszłym tygodniu nie wspominano o limicie zarobków pracowników – dodał
– Rozumiem, że jest wielu potrzebujących, jednak wsparcie dla dentystów jest zbyt małe. W obecnej sytuacji sam zgłosiłem się ochotnika w walce z koronawirusem. Po prostu staram się zrobić to, co mogę i nie oczekuję za to zapłaty. Ale my, stomatolodzy, od 2 miesięcy jesteśmy na pierwszej linii, jesteśmy wśród grup najbardziej narażonych na ryzyko zakażenia. Do minionego tygodnia oczekiwano od nas normalnej pracy. Moim zdaniem to nie było w porządku – podkreślił.
Także Sarah Canavan, dentystka-przedsiębiorca z hrabstwa Nottinghamshire, a zarazem przewodnicząca grupy pracowników General Dental Practice Committee uważa, że decyzja kanclerza skarbu uderzy w dentystów. – Moim zdaniem to dyskryminujące. W przypadku osób korzystających z PAYE (system, w którym płatności są ściśle skorelowane z wysokością zarobków – przyp. red.) nie ma ograniczeń, ale dotyczą one osób na samozatrudnieniu – powiedziała dr Canavan. – Opinia publiczna sądzi, że dentyści zarabiają krocie, ale tak już nie jest. Działania rządu są prawidłowe, bo zapewniają pomoc, ale nie rozumiem, dlaczego osoby prowadzące działalność na własny rachunek są karane – dodała.
– W marcu finansowo sobie poradziłam, ale w kolejnym miesiącu potencjalnie nic nie zarobię. A za 3, 4 czy 5 miesięcy może nie będę już miała gdzie pracować.. Zresztą myślę, że konsekwencje COVID-19 uderzą nie tylko w dentystów. Szczególnie trudny czas przed asystentkami i recepcjonistkami. Nie są one zatrudnione bezpośrednio przez NHS (National Health System – odpowiednik NFZ – przyp. red.), więc nie otrzymują żadnych świadczeń – podkreśliła.
W liście do kanclerza skarbu przewodniczący BDA Martin Woodrow napisał: – Zgodnie z zaleceniami rządu gabinety oferujące rutynową opiekę dentystyczną zostały zamknięte, pozostała jedynie doraźna opieka w pilnych przypadkach. Dlatego w obecnej sytuacji wielu dentystów pracujących wyłącznie lub głównie w sektorze prywatnym nie ma możliwości zarobkowania i nie może oczekiwać żadnej ochrony ze strony państwa. Lekarze ci w większości kształceni byli za pieniądze publiczne, a teraz grozi im utrata środków do życia ze względu na działania rządu.
– Przez chore zęby nikt nie umarł, dlatego nie ma presji na lepsze finansowanie publicznej stomatologii – mówi Dariusz Paluszek, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej, pytany o przyczyny wciąż zbyt niskich nakładów NFZ na leczenie stomatologiczne.
T.H., źródło: DentistryToday.com
Fot. frycyk01, pixabay.com
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






