UK: lekarze dentyści coraz częściej odchodzą z NHS
Choć funkcjonowanie gabinetów stomatologicznych na Wyspach pod pewnymi względami różni się od tego, jak wygląda to w Polsce, są i pewne podobieństwa. Brytyjscy lekarze dentyści coraz powszechniej myślą o rezygnacji ze współpracy z Narodową Służbą Zdrowia (NHS) i przekształceniu swoich praktyk w gabinety prywatne.

Z badań przeprowadzonych przez serwis Dentistry.co.uk wynika, że duża liczba stomatologów mających kontrakty z NHS rozważa obecnie przekształcenie własnej praktyki w gabinet prywatny. W przeszłości istniało wiele barier, które powstrzymywały praktyków przed wykonaniem tego ruchu. Obawiali się m.in. tego, jak na taką decyzję zareagują ich obecni pacjenci, jaka będzie reakcja mediów (właścicielom prywatnych praktyk tabloidy wielokrotnie zarzucały pogoń za łatwym zyskiem), oraz czy byliby w stanie przyciągnąć wystarczającą liczbę nowych pacjentów.
Jednak w ciągu ostatnich 2–3 lat można było zaobserwować, że część barier straciła na znaczeniu. Dlatego wielu ekspertów wskazuje na to, że mamy obecnie bardzo dogodny czas na przejście do segmentu stomatologii prywatnej.
Zmiana w sposobie myślenia pacjentów
Nie brakowało dentystów, którzy już wcześniej zastanawiali się nad pracą na własny rachunek, lecz unikali tego kroku w obawie przed utratą dotychczasowych pacjentów leczonych na NHS. Jednak pandemia i wszelkie jej skutki dla stomatologii wiele przewartościowały. Bez wprowadzenia zmian nie będzie można przetrwać – i dotyczy to wielu branż.
Także pacjenci funkcjonujący w zmienionej, covidowej rzeczywistości coraz lepiej rozumieją i akceptują fakt, że praktyki również muszą ewoluować, aby utrzymać swoją działalność. Potwierdza to przykład wielu gabinetów, które rezygnując z „parasola ochronnego” NHS, znakomicie radzą sobie jako praktyki prywatne – w dużym stopniu dzięki zmianie myślenia pacjentów.
Popyt na prywatną stomatologię przewyższa podaż
W Dentonecie pisaliśmy kilkukrotnie o dramatycznie długim czasie oczekiwania na wizytę w gabinecie (zdarzało się to nawet w pilnych przypadkach!), niemożności zapisania się na listę pacjentów NHS, czy praktykowaniu przez zdesperowanych pacjentów stomatologii spod znaku DIY (do it yourself – zrób to sam).
Nie może więc dziwić, że powtarzany przez media obraz upadku lecznictwa stomatologicznego w ramach NHS zmienia myślenie Brytyjczyków. Wielu mieszkańców Wysp czytając nagłówki gazet głoszące, że do dentysty NHS dostaną się dopiero w 2023 lub 2024 roku, nadzieję upatruje w kosztownym, ale dostępnym leczeniu w prywatnych praktykach dentystycznych.
Oprócz tego, że część pacjentów NHS jest otwarta na przejście do prywatnej stomatologii, wiedzą, że mogą tam liczyć na wyższy poziom usług, który do pewnego stopnia zrekompensuje ponoszone koszty. Skutkiem tego jest to, że popyt przewyższa obecnie podaż i prawdopodobnie stan ten będzie się utrzymywał jeszcze przez jakiś czas. Dlatego obawy dentystów NHS dotyczące przyciągnięcia wystarczającej liczby pacjentów płacących w całości ze swojej kieszeni są w ostatnim czasie znacznie mniejsze niż wcześniej.
Presja pracy dla NHS mierzona w UDA
Jednak wielu dentystów, którzy zrezygnowali ze współpracy z NHS w ciągu ostatnich 18 miesięcy, na ten krok zdecydowało się przede wszystkim z powodu silnej presji, jaką odczuwali pracując w ramach systemu UDA. UDAs (Units of Dental Activity) to Jednostki Aktywności Stomatologicznej, które są miarą ilości pracy wykonanej podczas leczenia stomatologicznego w ramach NHS.
Wielu lekarzy stomatologów było niezadowolonych z systemu UDA jeszcze przed pandemią. Tym bardziej praca w warunkach związanych z COVID-19 sprawiła, że dentyści pracowali pod jeszcze większą presją, by zrealizować cele Narodowej Służby Zdrowia.
Choć pandemia na Wyspach nadal trwa, na koniec września cele te wzrosły do 65% stanu sprzed 2019 roku. A przy obowiązujących wciąż ograniczeniach wiele gabinetów może mieć poważne problemy z ich spełnieniem. Co więcej, za jakiś czas cele NHS nieuchronnie wzrosną do 100%, dlatego coraz więcej dentystów zastanawia się, czy w ogóle chcą wrócić do tego systemu pracy.
Pacjent może pełnić funkcję ambasadora gabinetu w swoim miejscu pracy, wśród rodziny i znajomych. - Żeby tak się stało, musi zapamiętać wizytę nie tylko w głowie, ale też w sercu. Jak to osiągnąć? Trzeba zastanowić się kim jest współczesny pacjent i jakie ma oczekiwania - mówi Aleksandra Laskowska, trener rozwoju.
T.H.
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze







