Uczelnie chcą kształcić więcej lekarzy
Sytuacja polskiej medycyny jest coraz bardziej alarmująca: blisko 16 tys. lekarzy ma ponad 50 lat, a ponad 8 tys. jest powyżej 70. roku życia. Zawód lekarza i lekarza dentysty niebezpiecznie się starzeje, nie napływa także nowych specjalistów.

Zdaniem profesora Janusza Morysia, rektora Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, uczelnie w ciągu 2–3 lat mogą kształcić o 40 procent więcej kandydatów na kierunkach lekarskim i lekarsko-dentystycznym. Czemu się tak nie dzieje? Ponieważ polskich uczelni na to nie stać, a państwo nie chce dofinansować kształcenia lekarzy.
Według aktualnych wyliczeń kształcenie studenta na kierunku lekarskim kosztuje około 36 tys. złotych, a na lekarsko-dentystycznym około 42 tys. złotych. Te kwoty nie uwzględniają wydatków na 6. roku, który ma obejmować nauczanie praktyczne z powodu zniesienia stażu podyplomowego.
Zdaniem naukowej kadry medycznej pomysł tworzenia dodatkowych miejsc dla studentów medycyny na uczelniach niemedycznych jest kuriozalny, ponieważ wystarczy dofinansować odpowiednio uczelnie medyczne w Polsce. Tymczasem do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wpłynęły już trzy wnioski od Uczelni Łazarskiego w Warszawie, Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego i Wyższej Szkoły Technicznej w Katowicach w sprawie nadania uprawnień do prowadzenia kierunków lekarskich i lekarsko-dentystycznych.
– Ten typ kształcenia wszędzie jest elitarny i zastrzeżony dla określonych szkół. Przeniesienie stażu poza uczelnię medyczną wiązałoby się z niejasnym standardem kształcenia, pogorszeniem jakości nauczania – mówi profesor Janusz Moryś.
Moryś zwraca uwagę na to, że liczba pracujących lekarzy i lekarzy dentystów zależy nie tylko od liczebności roczników opuszczających mury uczelni. Bardzo istotna jest także dostępność miejsc pracy i specjalizacji.
KL
źródło rynekzdrowia.pl




