„Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje: „Szkolne gabinety? Pobożne życzenie”
„Dziennik Gazeta Prawna” alarmuje, że szkolne gabinety stomatologiczne, które miały pojawiać się już w tym roku w placówkach w całej Polsce, pozostaną jedynie w sferze życzeń. Samorządów nie stać na ich wyposażenie, a dentyści nie chcą w nich pracować.

Przypomnijmy – 12 września wchodzi w życie ustawa o opiece zdrowotnej nad uczniami. Zgodnie z jej zapisami, obowiązkiem szkoły będzie uruchomienie gabinetu stomatologicznego w placówce, podpisanie porozumienia z gabinetem działającym w jej pobliżu lub regularnie sprowadzanie dentobusa.
Dwa pierwsze rozwiązania oznaczają konieczność znalezienia chętnego do współpracy lekarza. A z tym – jak od samego początku przewidywały samorządy – może być kłopot. Ich obawy się potwierdzają – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Szkoły niekiedy są w stanie wygospodarować pomieszczenie na gabinet (choć z powodu reformy edukacji i podwójnych roczników w wielu placówkach w tym roku szkolnym jest to niezwykle trudne), ale samorządy nie mają pieniędzy na ich wyposażenie. – Wyposażenie gabinetu jest niezwykle kosztowne, więc jego organizacja w każdej szkole jest nierealna i niegospodarna, gdyż byłby on wykorzystywany tylko przez uczniów, zaledwie przez kilka godzin dziennie – mówiła „Dziennikowi Gazecie Prawnej” Magdalena Łań z warszawskiego ratusza.
W lepszym położeniu są duże miasta – w Poznaniu, Wałbrzychu czy Lublinie szkolne gabinety działają już od lat lub samorządy od dawna realizują programy profilaktyki próchnicy dla uczniów. Gorzej wygląda sytuacja w mniejszych miejscowościach – gminy, a nawet powiaty ogłaszają zaproszenia do współpracy, ale odpowiedzi od stomatologów nie wpływają.
Dentyści nie kwapią się do współpracy, bo wycena świadczeń stomatologicznych przez NFZ od lat jest bardzo niska. Dodatkowo, wątpliwości budzą obowiązki sprawozdawcze. – Szczegółowa analiza tego projektu budzi wątpliwości, czy aby otrzymać bezlimitowe finansowanie, nie trzeba będzie prowadzić podwójnej sprawozdawczości, czyli raportować osobno świadczenia ogólne i udzielane w ramach umowy ze szkołą. To oznaczałoby dodatkową biurokrację. Obawiam się, że to może zniechęcić do podpisywania umów z organami prowadzącymi szkoły. Choć i bez tego wątpliwe jest, czy lekarze gremialnie ruszą do ich zawierania – mówi Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej.
O nadziejach, ale i obawach ponownego wprowadzenia do szkół publicznych gabinetów stomatologicznych rozmawiamy z lekarzami dentystami. Jakich wątpliwości mają najwięcej?
Aleksandra Filipiak
Fot. JobBeat, pixabay.com
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






