Studia stomatologiczne w Polsce z ukraińskim programem? NRL pisze do ministra nauki
Naczelna Rada Lekarska wystosowała do ministra nauki apel, w którym sprzeciwia się możliwości prowadzenia w Polsce – za zgodą resortu – studiów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym według programu nauczania obowiązującego na Ukrainie. – Taki model kształcenia kadr medycznych, czyli osób odpowiedzialnych w przyszłości za leczenie pacjentów i prawidłowe funkcjonowanie opieki zdrowotnej nad mieszkańcami naszego kraju, samorząd lekarski uważa za skrajnie nieodpowiedzialny – czytamy w apelu.

Kilka dni temu w Bytomiu odbyła się uroczystość wręczenie dyplomów studiów absolwentom Kijowskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest to ukraińska prywatna uczelnia medyczna z ponad 30-letnim doświadczeniem, która w momencie wybuchu wojny zaczęła szukać możliwości przeniesienia przynajmniej części kształcenia poza granice Ukrainy. Odpowiedział na to Bytom – od pewnego czasu studenci medycyny, stomatologii i farmacji uczą się w budynku Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego przy ul. Wrocławskiej 120, gdzie znajdują się m.in. pracownie anatomiczna, stomatologiczna i radiologiczna. Uczelnia, choć posiada zgodę na działalność na terenie Polski, nie ma jednak prawa wydawania polskich dyplomów ukończenia studiów.
Prowadzenie na terenie Polski studiów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym według programu nauczania obowiązującego na Ukrainie budzi jednak sprzeciw Naczelnej Rady Lekarskiej. – Z uwagi na specyfikę studiów kształcących przyszłych lekarzy i lekarzy dentystów oraz przede wszystkim przez wzgląd na bezpieczeństwo polskich pacjentów i jakość opieki zdrowotnej, niezrozumiałe jest, dlaczego dopuszczalne jest, że na terenie Polski kształcenie może odbywać się według programu nauczania obowiązującego w innych państwach, a absolwenci tych studiów uzyskują dyplom, który w Polsce nie jest uznawany za dyplom uprawniający do wykonywania zawodu lekarza – wymagana jest jego nostryfikacja na polskiej uczelni. Z takiej formy kształcenia korzystają przy tym nie tylko przebywający w Polsce cudzoziemcy, którzy rozpoczęli studia za granicą, ale też obywatele polscy – czytamy w apelu NRL skierowanym do ministra nauki.
Kształcenie medyków wymaga kadry i zaplecza
Jak dodano w komunikacie, prowadzenie studiów na kierunku lekarskim i lekarsko-dentystycznym wymaga posiadania odpowiednio przygotowanej kadry naukowej, zaplecza dydaktycznego oraz klinicznego.
– Wykorzystywanie tych cennych zasobów kadrowo-dydaktycznych po to, aby kształcić osoby uzyskujące dyplom lekarza uznawany w innym państwie nienależącym do Unii Europejskiej, który to dyplom zarazem nie daje możliwości wykonywania zawodu lekarza w Polsce bez uprzedniej nostryfikacji, jest rozwiązaniem chybionym. Należy także zwrócić uwagę, że iluzoryczny i pozorny jawi się nadzór polskich władz nad realizacją programu nauczania i nad jakością kształcenia lekarskiego i lekarsko-dentystycznego, jeśli owo kształcenie odbywa się według programu nauczania ustalonego w innym państwie. Efektem takiej formy kształcenia jest również to, że coraz większa liczba wniosków o nostryfikację dyplomu będzie pochodziła od Polaków, którzy – chociaż w trakcie studiów faktycznie przebywali w Polsce – to jednak uzyskali dyplom potwierdzający ukończenie kształcenia na zagranicznej uczelni – dodano.
NRL uważa, że taki model kształcenia kadr medycznych jest skrajnie nieodpowiedzialny i apeluje do ministra nauki o pilną weryfikację danych dotyczących tej formy kształcenia oraz o podjęcie działań zmierzających do przywrócenia na właściwe tory kształcenia w Polsce lekarzy i lekarzy dentystów.
Źródło: https://nil.org.pl



