Rzecznik NIL: onkologicznie chorzy umierają przez niewyleczone zęby
Zdarzają się chorzy, którzy umierają podczas leczenia onkologicznego przez to, że zaczęli je z zepsutymi zębami, gdyż – na skutek spadku odporności organizmu – mogą wdać się infekcje, do sepsy włącznie – powiedział PAP rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej dr Jakub Kosikowski.

Dr Jakub Kosikowski – rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej – został zapytany przez PAP o jego wpis na platformie X, w którym napisał, że "żyjemy w kraju, w którym stomatologia jest właściwie prywatna, a na NFZ trudno się dostać". – Efekt jest taki, że przez niewyleczone z tego powodu zęby musimy przerywać leczenie onkologiczne, a niektórzy chorzy na te „niewyleczone zęby” umrą z powodu powikłań – zaznaczył.
Żyjemy w kraju, w którym stomatologia jest właściwie prywatna, a na NFZ trudno się dostać
— Jakub Kosikowski (@kosik_md) February 18, 2025
Efekt jest taki, że przez niewyleczone z tego powodu zęby musimy przerywać leczenie onkologiczne, a niektórzy chorzy na te "niewyleczone zęby" umrą z powodu powikłań
Czy nie można uczynić…
Dopytywany o to, czy nie jest to zbytnie dramatyzowanie odparł, że w wielu dziedzinach medycyny – np. onkologii, ale także w chirurgii czy transplantologii – obowiązuje zasada, że przed czekającymi pacjenta zabiegami czy terapią – powinni mieć oni wyleczoną jamę ustną. Wskazał, że „część ośrodków wręcz nie przyjmuje pacjentów na leczenie bez zaświadczenia od stomatologa, że dokonano pełnej sanacji jamy ustnej i buzia jest czysta”.
W jego ocenie w Polsce pacjenci "najczęściej kończą zamiast z wyleczonymi zębami, to z wyrwanymi, bo na leczenie w prywatnych gabinetach ich nie stać, a zrobienie tego ramach NFZ najczęściej nie wchodzi w grę".
Rzecznik NIL przyznał, że wprawdzie nie wszystkie ośrodki wymagają przedstawienia zaświadczenia od stomatologa, ale skutek jest taki, że "zdarzają się pacjenci, którym w trakcie leczenia onkologicznego rozwija się infekcja w jamie ustnej". – Musimy to leczenie przerwać, by wysyłać pacjenta do stomatologa – zrelacjonował. Podkreślił, że kończy to się wtedy zazwyczaj wyrwaniem zęba, "bo czas goni, a w leczeniu onkologicznym zachowanie odpowiednich odstępów ma kluczowe znaczenie".
Zdaniem rezydenta onkologii, takie dłuższe niż te wymagane przerwy w terapii – spowodowane infekcjami jamy ustnej – sprawiają, że terapia będzie mniej efektywna.
Dr Kosikowski zaznaczył, że zdarzają się także chorzy, którzy "umrą na leczenie onkologiczne przez to, że zaczęli je z zepsutymi zębami, gdyż – na skutek spadku odporności organizmu – mogą wdać się powikłania infekcje do sepsy włącznie".
Rzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej wyraził ubolewanie, że świadczenia stomatologiczne, które przysługują ubezpieczonym w ramach NFZ, są symboliczne. – Jeśli ktoś nie jest kobietą w ciąży albo dzieckiem, to nie są one za duże. Jeszcze na leczenie od jedynki do trójki może się załapać, ale potem to już tylko wyrywanie i proteza raz na pięć lat – powiedział.
Zdaniem dr. Kosikowskiego, stomatologia została w Polsce de facto sprywatyzowana, co nie jest niczym dziwnym, jeśli przeznacza się na nią tylko 2% budżetu NFZ.
Rzecznik NIL zapytany, czy jako samorząd lekarski poruszali ten temat – np. urealnienia usług stomatologicznych w ramach NFZ – w rozmowach z resortem zdrowia odparł, iż temat ten jest nieustannie poruszany na różnego rodzaju spotkaniach, ale – jego zdaniem – "to już nawet nie jest kwestia urealnienia". – W tej chwili bijemy się o to, żeby zapłacić gabinetom za to, co już zrobiły – powiedział.
Wskazał, że przez problemy z płatnościami za nadwykonania "już nawet nie mówi się o tym, że można coś więcej robić, tylko żeby chociaż zapłacili za to, co zostało zrobione".
Jak dodał dr Jakub Kosikowski, lekarze i lekarze dentyści bardzo by chcieli, aby możliwa była sytuacja, że przed leczeniem onkologicznym czy innym zabiegiem tego wymagającym, chory mógł "wyleczyć zęby tak, żeby nie było powikłań i żeby ci pacjenci nie umierali, albo – mówiąc cynicznie – żeby nie marnować pieniędzy na leczenie ich powikłań".
Rzecznik NIL przyznał jednak, że MZ jest w trudnej sytuacji, bo nie może liczyć na dodatkowe środki w systemie. – Z tego powodu już w zeszłym roku zdarzało się, że ludzie „spadali” z planowanych operacji czy o miesiące były przesuwane programy lekowe – podał dr Kosikowski.
Jego zdaniem, sytuacja finansowa w systemie ochrony zdrowia jest tak zła, że mimo "nielimitowania" wielu świadczeń szpitale same narzucają sobie limity, bo w sytuacji ich zadłużenia nie mogą kredytować NFZ i czekać na wypłatę nadwykonań.
– U pacjentów, którzy przyjeżdżają na oddziały kardiologiczne z ostrymi zespołami wieńcowymi, czyli zawałami, stan zdrowia jamy ustnej bywa dramatyczny. Po udzieleniu pierwszej pomocy kardiologicznej wielu z nich jest kierowanych na sanację jamy ustnej – mówi dr hab. n. med. Maciej Czerniuk, specjalista w zakresie chirurgii stomatologicznej i periodontologii, adiunkt Zakładu Chorób Błony Śluzowej i Przyzębia WUM. Jakie są związki między chorobami kardiologicznymi a zdrowiem jamy ustnej? Czy u pacjentów po rozpoznaniu choroby sercowo-naczyniowej świadomość dotycząca roli prawidłowej higieny jamy ustnej się zmienia? Zachęcamy do obejrzenia materiału filmowego!
Źródło: https://naukawpolsce.pl
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze



