Resort zdrowia: wdrożenie systemu „no fault” powinno stanowić priorytet
W odpowiedzi na interpelację poselską wiceminister zdrowia Waldemar Kraska poinformował, że resort stoi na stanowisku, iż wdrożenie systemu „no fault” w polskiej ochronie zdrowia powinno stanowić priorytet.

Środowisko medyczne domaga się wprowadzenia w Polsce systemu no-fault. Polega on na tym, że zgłaszanie niepożądanego zdarzenia medycznego odbywa się bez orzekania o winie lekarza, natomiast pozwala na zadośćuczynienie pacjentowi za uszczerbek na zdrowiu, który powstał w wyniku tego zdarzenia. Apel w tej sprawie do premiera, ministra sprawiedliwości i ministra zdrowia wystosowali delegaci XV Krajowego Zjazdu Lekarzy. Sprawą zainteresowali się także posłowie Marek Biernacki i Dariusz Klimczak, którzy wystosowali interpelacje do resortów zdrowia i sprawiedliwości. Pisaliśmy o tym TUTAJ.
Ministerstwo gotowe do rozmów
Odpowiedzi na pytania posłów udzielił wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, który poinformował, że trwają prace nad projektem ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta.
– Projekt ustawy ma na celu m.in. poprawę bezpieczeństwa pacjentów, dzięki przyjęciu szeregu rozwiązań składających się na spójny system jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwa pacjenta. Prawidłowe funkcjonowanie tego modelu wymaga znacznie większej niż dotąd przejrzystości działania podmiotów leczniczych w aspekcie występowania zjawiska zdarzeń niepożądanych, w tym zwłaszcza zachęty dla osób z personelu medycznego do ujawniania tego typu zdarzeń. To zaś nie będzie się mogło odbyć bez odpowiednich gwarancji pozwalających na przełamanie obaw o własne interesy i bezpieczeństwo prawne. W państwach, w których funkcjonuje system zgłaszania zdarzeń niepożądanych w ochronie zdrowia, regułą jest zapewnienie personelowi medycznemu prawnej ochrony przed sankcjami i represjami w związku z dokonanym zgłoszeniem. Przyjmuje się, że podmioty świadczące usługi w obszarze zdrowia muszą zapewnić obowiązywanie just culture, czyli kultury, w której pracownicy „pierwszej linii” czują się komfortowo ujawniając błędy. Zgodnie z takim podejściem pracownicy nie powinni być pociągani do odpowiedzialności za niedoskonałości systemowe. Niemniej jednak, nie oznacza to tolerancji świadomego lekceważenia wyraźnych zagrożeń dla pacjentów i rażących uchybień. Stąd incydenty, które wiążą się z rażącym niedbalstwem, użyciem substancji psychoaktywnych czy umyślnym wyrządzeniem szkody zostały wyłączone z ochrony przewidzianej w projekcie ustawy o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta – czytamy w odpowiedzi.
Jednocześnie, ministerstwo jest świadome zjawiska związanego z pojawiającymi się trudnościami w obsadzeniu odpowiednią liczbą kadry o odpowiednich kwalifikacjach oddziałów szpitalnych o relatywnie wysokim poziomie ryzyka wystąpienia zdarzeń niepożądanych (np. szpitalnych oddziałów ratunkowych), związane z wyborem pracy w stosunkowo łatwiejszych warunkach w placówkach o charakterze ambulatoryjnym. Jest to widoczne w wyborach zawodowych związanych z podejmowaniem specjalizacji cechujących się odpowiednio mniejszym ryzykiem, kosztem np. dziedzin zabiegowych. – Minister zdrowia zgadza się z stanowiskiem, że wdrożenie systemu „no fault” w polskiej ochronie zdrowia powinno stanowić priorytet w celu zapewnienia bezpieczeństwa pacjenta i ciągłości opieki medycznej i pozostaje w gotowości do podjęcia szerokiego dialogu społecznego w przedmiotowym temacie – dodano w odpowiedzi.
- Obecnie mamy do czynienia z dużą intensyfikacją działań prokuratury związanych z kwestiami medycznymi - mówi w rozmowie z Dentonetem radca prawny Paweł Strzelec. Dodaje, że w prokuraturach powstały specjalne działy zajmujące się kwestią błędów medycznych.
Źródło: https://www.sejm.gov.pl/
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






