Przyczyna dentofobii leży w… uchu!
Zebrani na ubiegłotygodniowym spotkaniu w amerykańskim San Diego członkowie Society of Neuroscience wysłuchali wykładu japońskich naukowców, którzy przedstawili wyniki swoich prac nad dentofobią.

Badacze z Nippon Dental University przeanalizowali zachowania dentofobów w gabinecie stomatologicznym. A dokładnie – analizowali zachowanie mózgu u dwóch grup pacjentów. Pierwsza składała się osób odczuwających strach przed dentystą, druga zaś z tych, którzy wizyty u stomatologa się nie obawiali.
Pacjentom z obydwu grup naukowcy odtwarzali nagrane dźwięki turbiny stomatologicznej oraz ssaka i jednocześnie skanowali aktywność ich mózgów.
W obydwu grupach stwierdzono zwiększoną aktywność lewego i prawego STS-u (zakrętu skroniowego górnego), a odtwarzane grupie „odważnych” dźwięki dentystyczne uaktywniały obszary mózgu zwane pierwotną korą słuchową (PAC), w większym stopniu niż dźwięki neutralne.
Osoby bojące się dentysty zareagowały inaczej. Zamiast zwiększonej aktywności obszaru PAC, naukowcy zaobserwowali znacznie większą aktywność innej części mózgu, zwanej Caudate nucleus (jądro ogoniaste, część podstawna kresomózgowia, jądro układu pozapiramidowego).
– Jest to obszar mózgu, który odpowiada za poznawanie i zapamiętywanie dźwięków wydawanych przez instrumentarium dentystyczne – twierdzi Hiroyuki Karibe.
Problem jest poważny, ponieważ wg raportu Adult Dental Health z 2009 r. w samej tylko Wielkiej Brytanii na zaawansowaną dentofobię cierpi ok. 12 proc. populacji, przy czym dwa razy więcej jest kobiet niż mężczyzn. Najbardziej ostrożne brytyjskie statystyki podają wielkość ok. 5 proc. ludzi, którzy z obawy przed dentystą nie odwiedzają gabinetu stomatologicznego w ogóle.
Trudno przesądzać, jakie implikacje dla gabinetu oraz dla samego pacjenta może mieć badanie japońskich naukowców. Oczywiście, dobrze jest wiedzieć, jakie mechanizmy sterują dentofobią, ale jakie to może mieć zastosowanie w praktyce?
Trudno jest bowiem wyeliminować naturalny dźwięk turbiny tudzież ssaka, no chyba, żeby zamiast tego instrumenty emitowałyby muzykę, w rodzaju piosenki Bobby'ego McFerrina: „Don't worry, be happy” (w wersji dla stomatologa „Don't worry, DRILL happy”).
opr. tch






