Tak chcą szkolić się lekarze – wywiad z prof. dr. hab. n. med. Januszem Kleinrokiem
Najwięcej skarg pacjentów, 60% w skali kraju, dotyczy leczenia stomatologicznego i prawie w całości dotyczy to nieprawidłowego wykonania protez osiadających – mówi w wywiadzie dla Dentonetu prof. dr hab. n. med. Janusz Kleinrok, kierownik naukowy licznych zjazdów i szkoleń. Rozmawiamy też o wpływie zmian ustrojowych państwa na stan zdrowia jamy ustnej obywateli oraz o finansowej stronie decyzji pacjentów, a przede wszystkim – o podyplomowej edukacji stomatologów.

Jaka tematyka szkoleń dziś zapewnia odpowiednią liczbę uczestników? Inaczej – w jakich dziedzinach chcą szkolić się polscy stomatolodzy?
Tematyka szkoleń musi być dostosowana do aktualnych, ale co ważne, zmieniających się potrzeb leczniczych. Zawsze jest tak, że niektóre schorzenia występują częściej. Dziś zaliczyłbym do nich zaburzenia w stawach skroniowo-żuchwowych. Inny ważny i niezmiennie aktualny temat to wykonawstwo protez całkowitych.
Zatrzymajmy się więc na początku przy pierwszej grupie tematów. Jak to się dzieje, że zaburzenia w stawach skroniowo-żuchwowych są zagadnieniem aktualnym właśnie teraz?
Jak wiemy, zaburzenia te często są powikłaniem po leczeniu. U osoby, która miała obniżoną wysokość zwarcia, musimy w rehabilitacji narządu żucia wykonać prawidłową wysokość zwarcia i to już może powodować tego typu zaburzenia. To jest część bardzo skomplikowana.
Ale jest też część bardziej oczywista – te zaburzenia powstają w wyniku stresu, jaki mamy na co dzień. Tego nikomu z nas nie brakuje. Nowa praca, zmiany w życiu osobistym, nowa sytuacja polityczna w kraju. Stres wywołuje zaciskanie zębów, a to od razu przekłada się na stawy. Istotne zwiększenie liczby zaburzeń stawów zaobserwowaliśmy po zmianach ustrojowych 25 lat temu. Prowadziliśmy takie badania w Lublinie.
Może to byłby dobry temat na pracę dyplomową – stan zdrowia jamy ustnej w społeczeństwie a zmiany ustrojowe państwa?
Rzeczywiście można taką pracę przygotować. (śmiech)
Jako ważny i potrzebny temat szkoleń wskazuje Pan Profesor również wykonawstwo protez całkowitych. Dlaczego?
W Polsce wykonujemy bardzo dużo uzupełnień całkowitych. Niestety poziom tych prac pozostawia wiele do życzenia. Wynika to z sytuacji historycznej. Kiedy powstał płatnik (wcześniej Kasa Chorych, później NFZ) lekarze dostawali kontrakty ogólnostomatologiczne, z częścią protetyczną. Dotyczyło to również lekarzy, którzy wcześniej pracowali w szkołach, przychodniach, jako chirurdzy lub zajmowali się leczeniem zachowawczym. I nagle ci lekarze, a jest takich lekarzy w Polsce 10 tysięcy, muszą wykonywać protezy osiadające. Zarówno częściowe, jak i całkowite. To dla nich była nowość. Zaczęli jakoś to robić, bo musieli. I niestety poziom jest niski.
Na jakiej podstawie możemy to ocenić?
Świadczą o tym statystyki z NFZ. Najwięcej skarg pacjentów, 60% w skali kraju, dotyczy leczenia stomatologicznego i prawie w całości dotyczy to nieprawidłowego wykonania protez osiadających. To jest temat, który trzeba poruszać.
Czy dziś protezy nadal są popularnym rozwiązaniem wśród pacjentów? Czy nie są wypierane przez coraz bardziej dostępne implanty?
Zawsze zastanawialiśmy się, czy lekarzy mamy wystarczającą liczbę i jak określić potrzeby lecznicze społeczeństwa. I odkąd Fenicjanie wymyślili pieniądze – to one określają nam te potrzeby. My leczymy pacjentów w 99% w prywatnych gabinetach. I stosujemy takie leczenie, na jakie społeczeństwo stać. To zapotrzebowanie społeczne kształtuje to, co robimy. My edukujemy społeczeństwo, pokazujemy możliwości, ale jest bariera finansowa. Oczywiście taka proteza osiadająca nie jest komfortowa dla pacjenta, jest problem ze stabilizacją, często są trudne warunki protetyczne do utrzymania tej protezy i stąd różne systemy stabilizujące protezy osiadające. To jednak tańsze rozwiązanie od rekonstrukcji uzębienia na implantach. Jest wiele systemów tańszych i droższych, w miarę możliwości finansowych pacjenta.
Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiał Piotr Łukaszewicz




