Protest lekarzy w Warszawie. Cel to 6,8% PKB na ochronę zdrowia
W sobotę, 1. czerwcami, ulicami Warszawy przeszła manifestacja lekarzy, zorganizowana głównie przez Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy i Porozumienie Rezydentów OZZL. W proteście brali też udział przedstawiciele innych zawodów medycznych, a nawet pacjenci.

- Jestem tutaj z poczucia obowiązku wobec lekarzy. Sprawując funkcję prezesa NRL, reprezentuję ponad 190 tys. lekarzy i lekarzy dentystów. Jestem tutaj także z poczucia obowiązku wobec naszych pacjentów – powiedział prezes NRL Andrzej Matyja podczas przemówienia pod Pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego w Warszawie, pod którym zebrali się manifestujący lekarze.
Uczestnicy manifestacji złożyli petycję do krajowych władz, w której podkreślają, że pierwszym warunkiem zbudowania wydolnego systemu publicznej ochrony zdrowia jest odpowiednia wysokość nakładów na publiczną ochronę zdrowia, która powinna osiągnąć - w ciągu 3 lat - co najmniej 6,8% aktualnego PKB (albo 7,5 % PKB sprzed dwóch lat).
- Konieczne jest też opracowanie projektu racjonalnego systemu publicznej ochrony zdrowia, uwzględniającego uzasadnione interesy wszystkich zainteresowanych podmiotów: pacjentów, pracowników medycznych, właścicieli zakładów opieki zdrowotnej, samorządów terytorialnych i państwa. Domagamy się aby została zawarta w tym celu „umowa społeczna”, w negocjowaniu której wezmą udział przedstawiciele wszystkich wyżej wymienionych podmiotów. Oczekujemy w tej sprawie spotkania z Premierem RP - czytamy w petycji.
Według organizatorów protestu, porównując wyniki leczenia chorób nowotworowych w Polsce i w krajach, gdzie finansowanie ochrony zdrowia jest właściwe, każdego roku wiele tysięcy Polaków umiera tylko dlatego, że na ich leczenie przeznacza się "zbyt mało pieniędzy". - A przecież medycyna to nie tylko onkologia - konkludują. - Kolejne rządy przekonują nas, że nie można zwiększyć nakładów na lecznictwo, bo brakuje na to publicznych środków. Tymczasem na inne cele środki publiczne zawsze były i są. Znalazły się również w ostatnich miesiącach i tygodniach. Nie zostały jednak przeznaczone na ratowanie życia ludzkiego, chociaż większość Polaków uważa, że na taki cel powinny być przeznaczone w pierwszej kolejności - przekonują w złożonej petycji.
fot. archiwum






