„Paragony grozy” u dentysty?
Każdy z nas w ostatnich tygodniach ma do czynienia z drożyzną, a jej potwierdzeniem są publikowane w mediach społecznościowych osławione „paragony grozy”. Pojawiają się one m.in. w kontekście posiłków w nadmorskich kurortach, cen opału w składach węgla czy kosztów tankowania na stacjach paliw. Zdarza się, że ten chwytliwy termin bywa stosowany również w odniesieniu do leczenia stomatologicznego. Czy słusznie?

Jeden z pacjentów, cytowany przez serwis NaTemat.pl, powiedział: – Na początku pandemii zapłaciłem 250 zł za wypełnienie ubytku. Teraz za to samo, u tego samego dentysty zapłaciłem 450 zł. Myślicie, że 450 zł to dużo? Dentysta z miasta na Śląsku wycenił leczenie zębów Adriana na 700 zł.
Czy inflacja miałaby ominąć praktyki dentystyczne?
Portal NaTemat.pl przytacza także inne wpisy pacjentów. – Byłem po leczeniu ortodontycznym, po którym lekarz powiedział: no to teraz wykończenia. Założymy trochę wypełnień i nakładów na dolne zęby, żeby zgryz był prawidłowy. Pomyślałem: „spoko”. Za ortodoncję zapłaciłem już dużo, to teraz już z górki. Gdzie tam. Za każdy ząb 700 zł, a zębów do zrobienia jest 6 – swoje doświadczenia opisał inny pacjent.
– Za jedną plombę 600 złotych zapłaciłam. Ale przynajmniej kolejki nie było. Mój dentysta zawsze był drogi, a jego cennik jest tajny, jak receptura Coca Coli, ale tym razem trochę przegiął – poskarżyła się pewna pacjentka.
Dlaczego jest tak drogo? Czy – jak piszą niektórzy pacjenci – stawki w komercyjnej stomatologii są zawyżone, czy też są to realne ceny, które wynikają z lepszego sprzętu, materiałów?
„Ceny zdecydowanie nie są zawyżone”
W rozmowie z NaTemat.pl głos w tej sprawie zabrał dr Andrzej Cisło, wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej w latach 2018–2022. – Ceny zdecydowanie nie są zawyżone, to nawet niemożliwe przy tak dużym rynku. Gabinet stomatologiczny to wbrew pozorom złożone, czasem dość rozbudowane przedsiębiorstwo. Dobrej klasy sprzęt, materiały, personel, mnóstwo wymogów sanitarnych, prawno-administracyjnych, koszty szkoleń obowiązkowych. To wszystko kosztuje – mówi Andrzej Cisło.
Rozmówca portalu NaTemat.pl zwrócił również uwagę na wysoką inflację, rosnące koszty energii i materiałów, a także wywozu odpadów medycznych. – Poza tym materiały wykorzystywane przez dentystów drożeją coraz bardziej ze względu na kurs euro czy dolara. Jeśli chodzi o te, na przykład do wypełnień, kompozyty, wyroby medyczne, to są to rzeczy kupowane głównie za euro czy dolary, a jedna i druga waluta jest coraz droższa. Coraz wyższe są też czynsze, a wielu stomatologów wynajmuje gabinety.
Dentyści za granicą zarabiają 10 razy więcej
W rozmowie z NaTemat.pl głos zabrał także proszący o zachowanie anonimowości stomatolog z Warszawy, lekarz z 25-letnim stażem. – Każdy chciałby załatwiać sprawy jak najtaniej. Pacjenci często nie wiedzą, że doświadczenie lekarza też go kosztowało: lata nauki, drogie szkolenia w kraju czy za granicą. Nie każdy stomatolog jest właścicielem gabinetu. Dostaje często 35–40% ceny, która widnieje na paragonie. Utrzymanie gabinetu to są potężne koszty, czyli sprzęt, materiały, personel. Dodał też: – Moi koledzy z profesji w Niemczech czy za granicą zarabiają 10 razy więcej ode mnie.
T.H.,
źródła: https://natemat.pl/425293,prawdziwe-paragony-grozy-wystawiaja-dentysci-600-zl-za-plombe-zaplacilam
https://www.termedia.pl/mz/Dentystyczne-paragony-grozy,47902.html




