Pacjentofobia: kiedy lekarz boi się pacjenta
Choć w powszechnym mniemaniu to pacjenci doświadczają irracjonalnego lęku przed dentystą, badania przeprowadzone na zlecenie APS (Association for Psychological Science) wykazały, że coraz większy odsetek stomatologów w nieuzasadniony sposób obawia się reakcji swoich pacjentów. Największy stres w kontaktach z pacjentami sygnalizowali lekarze takich specjalności, jak endodoncja, implantologia, chirurgia stomatologiczna, stomatologia estetyczna i stomatologia dziecięcia.

Lekarze, pytani o powód swojego lęku, podawali następujące powody:
1. Narastającą lawinowo liczbę pacjentów roszczeniowych, prezentujących postawę „płacę, więc wymagam”. Tego typu pacjenci w ogóle nie dopuszczają do siebie możliwości powikłań, które mogą się pojawić w trakcie leczenia (i to nawet wówczas, gdy zostali o nich ostrzeżeni). Każde niepowodzenie w leczeniu traktują jak błąd w sztuce i traktują jako pretekst do wytoczenia sprawy sądowej. W efekcie wielu stomatologów zajmujących się endodoncją lub implantologią płaci horrendalnie wysokie składki ubezpieczeniowe (oscylujące od 90 do 138.000 dolarów rocznie) bądź też przechodzi do „medycyny defensywnej” czyli świadomie rezygnuje z najbardziej ryzykownych zabiegów. – Zawsze jestem świadomy, że każdy pacjent, któremu wszczepiłem implanty, może mnie podać do sądu – mówi dr Jones, stomatolog z południowego Westchester. – Przeżyłem już dwie rozprawy sądowe, podczas których byłem ofiarą bezpardonowego ataku prawników i na więcej absolutnie nie mam ochoty. Teraz zajmuję się tylko łatwymi przypadkami, te trudniejsze zostawiam odważniejszym kolegom.
2. Kolejną przyczyną stresu są problemy z ochroną dobrego imienia – dla wielu stomatologów wyjątkowo bolesny jest fakt, iż pacjenci mogą ich bezkarnie obrażać w sieci, tymczasem prawo utrudnia im obronę własnego wizerunku. – Teraz jest tak, że w imię „wolności słowa” ktoś może napisać, że jestem beznadziejnym dentystą, a ja nawet nie mogę podjąć z nim merytorycznej polemiki, ponieważ nie mam pojęcie, kto mnie obmawia – mówi dr Pencock z Pensylwanii.
– Przeżyłem szok, kiedy na portalu UnitedHealthcare (odpowiedniku portalu znanylekarz) przeczytałem o sobie, że jestem „aroganckim sukinsynem, któremu zależy tylko na pieniądzach pacjentów” – skarży się dr Thomson z Minnesoty. – Wydawało mi się do tej pory, że mam świetne relacje z pacjentami, nikt nigdy nie skarżył się na moje usługi. A teraz zaczynam się obsesyjnie zastanawiać, który z nich mógł o mnie napisać coś tak obrzydliwego.
3. Jak wykazały badania APS, jedną z przyczyn „pacjentofobii” jest również rosnąca liczba przypadków agresji wobec lekarzy. I choć najczęściej z tym problemem stykają się pracownicy oddziałów ratunkowych, to jednak ofiarami słownej i fizycznej przemocy padają też lekarze innych specjalności. – W zeszłym roku kilka razy wyprosiłam z gabinetu agresywnych pacjentów – mówi dr Ann Meyer z Nowego Yorku. – W większości przypadków były to osoby pozostające pod wpływem alkoholu lub narkotyków, stwarzające zagrożenie dla mnie i mojego personelu. Po takim doświadczeniu zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam zatrudnić pracownika ochrony.
– Jesteśmy świadkami niepokojącego zjawiska – stwierdzili we wniosku autorzy badania. – Opisane w raporcie sytuacje dowodzą, że oparta na obopólnym szacunku i zaufaniu relacja między lekarzem a pacjentem jest coraz częściej zastępowana modelem roszczeniowym. Należałoby sprawdzić, na ile ta postawa jest odzwierciedleniem szerszych procesów, np. dehumanizacji medycyny, a na ile wynika z niedostatków prawa i rosnącej brutalizacji życia.
B.Sz.







