NRL nie może sprawdzać znajomości języka polskiego medyków spoza UE
Sąd Najwyższy uznał, że Naczelna Rada Lekarska nie może żądać od lekarzy spoza UE ubiegających się o pracę w Polsce udokumentowania znajomości języka polskiego. - Konsekwencje działań i zaniechań osób wykonujących zawód lekarza lub lekarza dentysty na podstawie tych wadliwych rozwiązań ustawowych obciążać będą sumienie ministra zdrowia i to on powinien wyjaśniać pacjentom, dlaczego będą mogli natrafić w szpitalach na lekarzy nieznających choćby słowa w języku polskim - skomentował prof. Andrzej Matyja, prezes NRL.

Sąd Najwyższy 29 grudnia 2021 r. ogłosił wyrok w sprawie dotyczącej skargi ministra zdrowia na uchwałę Naczelnej Rady Lekarskiej w sprawie szczegółowego trybu postępowania w kwestii przyznawania prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty oraz prowadzenia rejestru lekarzy i lekarzy dentystów. Sąd Najwyższy rozpoznawał skargę w zakresie dwóch zarzutów ministra, dotyczących wymagania przez NRL od osób ubiegających się o przyznanie prawa wykonywania zawodu oświadczenia o znajomości języka polskiego oraz spełnienia warunku odpowiedniego stanu zdrowia poprzez zaświadczenie lekarza medycyny pracy.
Uchwała NRL częściowo uchylona
Minister zdrowia oczekiwał uchylenia zaskarżonej uchwały w całości, ale Sąd Najwyższy wyrokiem z 29 grudnia 2021 r. uchylił jedynie wymóg przedstawienia oświadczenia o znajomości języka polskiego. - Sąd Najwyższy wskazał, że powodem częściowego uchylenia uchwały Naczelnej Rady Lekarskiej było uznanie, że samorząd lekarski wykroczył w zakresie opisywania wymogów dotyczących znajomości języka polskiego przez osoby ubiegające się o przyznanie prawa wykonywania zawodu w dwóch wprowadzonych w 2020 r. trybach, poza ramy ustawowe, jakie dla tych szczególnych, przewidzianych na czas pandemii trybów przyznawania szczególnych rodzajów prawa wykonywania zawodu, wprowadził ustawodawca. Sąd Najwyższy wskazał, że rozpatrywana sprawa ma charakter precedensowy, odnosi się do kwestii granic władztwa samorządu oraz polityki publicznej w zakresie dostępu do lekarzy w czasie epidemii - czytamy.
Jak dodano, w 2020 r. w ustawach z dnia 28 października oraz 27 listopada do ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty wprowadzono dwa uproszczone tryby dostępu do wykonywania zawodów lekarza i lekarza dentysty, przy czym różnią się one od pozostałych trybów dających możliwość uzyskania prawa wykonywania zawodu (w tym pełnego prawa wykonywania zawodu).
- Sąd Najwyższy wskazał, że w odniesieniu do wymogu znajomości języka polskiego, jaki przewidziany jest dla osób ubiegających się o przyznanie prawa wykonywania zawodu na podstawie art. 7 ust. 2a ustawy, wymóg ten został określony na poziomie ustawy w art. 7 ust. 2a pkt 1 i odnosi się do zakresu znajomości języka polskiego wystarczającego do wykonywania powierzonego tej osobie zakresu czynności zawodowych. Oznacza to zdaniem Sądu, że zakres wymaganej znajomości języka polskiego jest w tym przypadku węższy, niż przewidziany w treści art. 5 ust. 2 ustawy (odnoszący się do procedury przyznania tzw. pełnego prawa wykonywania zawodu). Na tej podstawie Sąd Najwyższy uznał, że określenie w treści zaskarżonej uchwały wymogu złożenia oświadczenia o znajomości języka polskiego na poziomie, o którym mowa w art. 5 ust. 2 ustawy, jesy wyjściem poza ramy zakreślone dla tej przesłanki treścią art. 7 ust. 2a pkt 1 ustawy - poinformowano.
"Porażka polskiego systemu ochrony zdrowia"
Z wielkim rozczarowaniem treść wyroku Sądu Najwyższego przyjął prezes NRL prof. Andrzej Matyja. - Nie odbieram tego wyroku jako porażki samorządu lekarskiego. Uważam, że jest to porażka polskiego systemu ochrony zdrowia, a w szczególności pacjentów. Naszą regulacją chcieliśmy zapewnić bezpieczeństwo polskim pacjentom poprzez taką interpretację nieprecyzyjnych, marnej jakości przepisów ustawy, która dając nowej grupie osób prawo do otrzymania prawa wykonywania zawodu, chroniłaby pacjentów i ich prawa do opieki medycznej, jakiej oczekują w Polsce - opieki medycznej zapewnianej przez odpowiednio wykształconego profesjonalistę, porozumiewającego się z pacjentem w języku polskim, nie angielskim, rosyjskim czy tajskim, porozumiewającego się z pacjentem bez udziału tłumacza. Konsekwencje działań i zaniechań osób wykonujących zawód lekarza lub lekarza dentysty na podstawie tych wadliwych rozwiązań ustawowych obciążać będą sumienie ministra zdrowia i to on powinien wyjaśniać pacjentom, dlaczego będą mogli natrafić w szpitalach na lekarzy nieznających choćby słowa w języku polskim - powiedział.
- Samorząd to grupa zapaleńców, ale do sukcesu swoich działań potrzebują wsparcia pozostałych lekarzy - mówi Dariusz Paluszek, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Przyznaje, że część lekarzy nie ma pełnej świadomości tego, czym zajmują się izby lekarskie.
Źródło: https://nil.org.pl/
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze





