„Nie wysłałabym swojego dziecka do szkolnego dentysty”
– Możemy leczyć zęby dzieci tylko tymi materiałami, które refunduje fundusz z podstawowego koszyka świadczeń. Są to niestety najgorsze materiały, wypełnienia robimy czarnymi plombami z amalgamatu – mówi portalowi edziecko.pl chcąca zachować anonimowość dentystka spod Warszawy, która leczy dzieci w ramach obowiązującej od września ustawy o opiece zdrowotnej nad uczniami.

Przypomnijmy – w połowie września w życie weszła ustawa, zgodnie z którą każdy polski uczeń powinien zostać objęty opieką stomatologiczną. Ma być ona świadczona w gabinetach zlokalizowanych bezpośrednio w szkołach, w gabinetach zewnętrznych, posiadających kontrakt z NFZ-em, z którym podpisane zostanie porozumienie, a w ostateczności – w dentobusie.
Jak informuje portal edziecko.pl, w ramach opieki szkolnej za wypełnienie płaci się 60 zł, w placówce prywatnej średni koszt to 120 zł. Jak nietrudno się domyśleć, w szkolnych gabinetach używa się do tego najtańszych materiałów. – Możemy leczyć zęby dzieci tylko tymi materiałami, które refunduje fundusz z podstawowego koszyka świadczeń. Są to niestety najgorsze materiały, wypełnienia robimy czarnymi plombami z amalgamatu. W takiej sytuacji musimy ostrzec rodziców, mówimy, „możemy ząb wyleczyć, ale będzie czarna plomba”. Żaden prywatny gabinet tego materiału od dawna już nie używa, nie ma gorszych materiałów niż amalgamat. Ja bym swojego dziecka na takie leczenie nie wysłała – powiedziała portalowi dentystka spod Warszawy, która poprosiła o zachowanie anonimowości.
Problemem jest także sam przebieg leczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, rodzic powinien być obecny podczas każdego zabiegu przeprowadzanego u dziecka. Leczenia – z oczywistych względów – nie można przeprowadzać w trakcie lekcji. – Na pierwszą wizytę dziecko przychodzi z nauczycielem, ale bez obecności rodzica mogę zrobić tylko przegląd i opisać w jakim stanie są zęby, zaznaczyć, które wymagają leczenia. Indywidualne leczenie dzieci może odbywać się tylko przy rodzicach, opiekunach prawnych. Często jest tak, że uczniowie trafiają do nas tylko na przegląd, a potem rodzic nie może wziąć wolnego, nie ma czasu przyjść do gabinetu i na leczenie z dzieckiem już nie wraca – dodaje dentystka.
– Ja bym takiej umowy nie podpisał – takie stanowisko ws. szkolnych przedstawia Dariusz Paluszek, wiceprezes Warszawskiej Rady Lekarskiej, przewodniczący tamtejszej Komisji Stomatologicznej oraz członek Prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej
Źródło: https://www.edziecko.pl/
Fot. jarmoluk, pixabay.com
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze







