Nakaz pracy dla rezydentów?
Mając na uwadze dobro pacjentów Rzecznik Praw Pacjenta w piśmie do ministra Konstantego Radziwiłła wskazał na potrzebę wprowadzania kompleksowych zmian ograniczających zjawisko emigracji lekarzy i poprawiających dostęp do leczenia specjalistycznego.

– Chociaż zagadnienie niewystarczającej liczby lekarzy specjalistów stanowiło przedmiot analizy wielu podmiotów czy też instytucji, jednak problem do tej pory nie został rozwiązany – podkreśliła w swoim wystąpieniu Krystyna Barbara Kozłowska. – W tej sytuacji konieczne są kompleksowe zmiany, obejmujące zarówno zmiany przepisów prawnych dotyczących lekarzy, jak również zmiany kształcenia przed- i podyplomowego. Zmiany te są o tyle pilne, że jak wynika z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli, Polsce zagraża luka pokoleniowa wśród personelu medycznego. W niektórych specjalnościach jest ona tak duża, że istnieje coraz bardziej realne ryzyko braku ciągłości udzielanych świadczeń.
W opinii Rzecznika częściowym rozwiązaniem tej niepokojącej sytuacji mógłby być nakaz pracy w Polsce dla lekarzy po rezydenturze. Taki obowiązek miałby być spełniany w ramach systemu ubezpieczenia społecznego, co oznacza, że lekarz po rezydenturze nie mógłby pracować w ramach własnej prywatnej praktyki, czy w prywatnej przychodni lub szpitalu, które nie mają podpisanej umowy z NFZ.
– Biorąc pod uwagę fakt, że szkolenie lekarzy w ramach rezydentur jest finansowane ze środków budżetowych, a część wykwalifikowanej kadry medycznej emigruje po zakończeniu szkoleń do krajów, w których zawód lekarza jest lepiej opłacany, celowe jest uzależnienie uczestnictwa w takim szkoleniu od zobowiązania przyszłych specjalistów do przepracowania określonego czasu w Polsce, w systemie ubezpieczeń zdrowotnych – uważa Krystyna Barbara Kozłowska. – Podobne rozwiązania o charakterze lojalnościowym są powszechnie stosowane zarówno w administracji publicznej, jak i w sektorze prywatnym – dodaje.
Pomysł Pani Rzecznik zdecydowanie nie podoba się lekarzom. – Nie ma kraju, w którym na jednego lekarza podstawowej opieki zdrowotnej przypada 2,5 tys. pacjentów, a na dwóch lekarzy specjalistów 1 tys. pacjentów. W dodatku jedna trzecia lekarzy ma blisko 60 lat i zbliża się do emerytury, a my prawie nie kształcimy młodych. Ministerstwo, zamiast ułatwiać ich kształcenie, rzuca im kłody pod nogi. Pomysł koszarowania rezydentów, próbujący zmusić ich do odpracowywania rezydentur, jest głupi i chory – ocenia lek. med. Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący Zarządu Krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, członek Naczelnej Rady Lekarskiej.
Warto podkreślić, że chociaż szkolenie lekarzy w ramach rezydentur rzeczywiście jest finansowane ze środków budżetowych, to jednak trudno traktować wynagrodzenie rezydentów jako ekwiwalent bezzwrotnego kredytu lub pożyczki. Otrzymywane przez rezydentów świadczenia chociażby tym różnią się od obu form finansowania, że są wypłacane za konkretne usługi, ozusowane i opodatkowane. Likwidowanie luki pokoleniowej w specjalizacjach medycznych poprzez zmuszanie rezydentów do zatrudniania się w publicznych placówkach zdrowia należy więc uznać za pomysł mocno kontrowersyjny i pozbawiony solidnych podstaw prawnych.
B.Sz.






