„Największą wartością e-Dentico jest wiedza, którą możemy przekazywać”
O tym, jaki wpływ wywarło czasopismo „e-Dentico” na polską stomatologię, o jego wartości dla współczesnych lekarzy dentystów i cyfrowej ewolucji periodyku rozmawiamy z jego redaktorem prowadzącym Tomaszem Hankiewiczem.

Funkcję redaktora prowadzącego czasopismo „e-Dentico” pełnisz od 13. numeru, czyli już kilkanaście lat. Co w Twojej ocenie jest największą wartością czasopisma? Jak zmieniało się na przestrzeni lat?
Tomasz Hankiewicz, redaktor prowadzący „e-Dentico”: Tak, to prawda, właśnie zamykamy numer 76., a ja zajmuję się „e-Dentico” od 2007 r. Gdy trafiłem do redakcji formuła czasopisma była jeszcze dość płynna. Niektóre działy, z których składa się każde wydanie, wciąż ewoluowały, inne z czasem straciły rację bytu, a w ich miejsce pojawiły się nowe. Dość wcześnie, bo już w 2008 r. „e-Dentico” stało się periodykiem dwujęzycznym – i pozostało nim do dzisiaj. Zmieniała się objętość numeru, szata graficzna, ale zawsze zależało nam, czyli Autorom, Recenzentom, Członkom Rady Naukowej i redakcji, by Czytelnicy otrzymywali produkt najwyższej jakości – pod względem merytorycznym, graficznym i edytorskim.
Co jest największą wartością czasopisma? Bez wątpienia wiedza, którą możemy przekazywać. Przez te wszystkie lata wprowadziliśmy na rynek około 250 000 egzemplarzy „e-Dentico” i chcemy wierzyć, że nie pozostało to bez (pozytywnego) wpływu na stan i poziom polskiej stomatologii.
Od kilku lat lat w „e-Dentico” prowadzony jest cykl „Mistrz stomatologii”. Jak został przyjęty przez Czytelników?
– Odbiór był i niezmiennie jest znakomity. Tego zresztą się spodziewaliśmy, bo wprowadzając tę formułę udało nam się zrealizować własny postulat: „mniej teorii, więcej praktyki!”. Pomysłodawca cyklu, redaktor naczelny „e-Dentico” dr n. med. Tomasz Maria Kercz, założył od początku, że o przypadkach z praktyki najlepszych polskich klinicystów będzie można nie tylko przeczytać, ale także je zobaczyć. Standardem stało się, że do jednej pracy Autorzy dołączają dziesiątki, a nawet setki zdjęć ukazujących krok po kroku poszczególne etapy leczenia – w rekordowej pracy było to aż 321 rycin! Oczywiście decydująca nie jest liczba zdjęć, ale ich jakość – znakomita dokumentacja fotograficzna stała się w ostatnich latach znakiem rozpoznawczym „e-Dentico”.
Inna sprawa, że publikowane przez Mistrzów artykuły to zwykle materiały prezentowane przez nich na autorskich szkoleniach w kraju i za granicą. W tym tkwi siła działu mistrzowskiego: skomplikowane, często multidyscyplinarne przypadki, nowatorskie metody leczenia, instrumentarium godne XXI wieku plus prezentacja na najwyższym poziomie.
Według jakiego klucza dobierani są Mistrzowie stomatologii?
– Głównym kryterium wyboru Mistrzów są ich kompetencje i doświadczenie zawodowe. Nie chodziło nam o to, by tworzyć „laurki”, ale dać przestrzeń w naszym czasopiśmie klinicystom, którzy mogą podzielić się z Czytelnikami najwyższej próby przypadkami z własnej praktyki. Z tego względu, obok profesorów „belwederskich”, w roli Mistrzów pojawiają się nieco mniej rozpoznawalne osoby z tytułem lekarza dentysty. Mistrzami na naszych łamach byli zarówno doświadczeni stomatolodzy, jak i ci, którzy do zawodu weszli ledwie dekadę temu, ale mają już znaczące, niezaprzeczalne osiągnięcia. Wszystkich łączą wysokie kompetencje, jakość wykonywanej pracy i sposób jej dokumentowania, który ma ogromny walor edukacyjny. A jak potwierdziły to kontakty podczas przygotowań nad poszczególnymi wydaniami „e-Dentico”, nasi Mistrzowie to – mimo notorycznego przepracowania – pasjonaci swojego zawodu, wciąż pełni dziecięcej ciekawości, gotowi na poszukiwania, otwarci na coraz lepsze, skuteczniejsze metody leczenia.
Z czego wynika decyzja o – mówiąc wprost – przejściu do sieci? Bo od jakiegoś czasu artykuły pojawiają się także w wersji cyfrowej na stronie edentico.pl.
– Wynika z ogólnoświatowej tendencji, bo i nasze życie digitalizuje się coraz bardziej. Aby dowiedzieć się, co ważnego dzieje w świecie, większość z nas nie idzie do kiosku po gazetę, ale sięga po smartfon. Tendencja odwrotu od „papieru” trwa od wielu lat i nic nie wskazuje na to, by cokolwiek miało ją zatrzymać. Wcześniej artykuły z „e-Dentico” udostępnialiśmy w formacie PDF, ale obecna, bardziej multimedialna wersja daje większe możliwości, choćby takie jak opcja przeglądania w powiększeniu każdego opublikowanego zdjęcia.
Lekarzy dentyści są ustawowo zobowiązani do doskonalenia zawodowego. Niezależnie jednak od wymogów prawnych, rozwijająca się w dynamicznym tempie stomatologia wymaga od przedstawicieli tej profesji ciągłego doszkalania, śledzenia zmian w materiałach i technologiach. Można korzystać z licznych szkoleń czy warsztatów, ale też wiedzę tę pozyskiwać z prasy naukowej. Jaką rolę odgrywa w takim aspekcie „e-Dentico”?
– Redaktor naczelny dr Kercz, jako wizjoner i pionier wielu projektów, już w pierwszym wydaniu „e-Dentico” zaproponował Czytelnikom udział w programie edukacyjnym „Repetitio est…”. A było to na początku 2004 r., zanim jeszcze wprowadzono ministerialne rozporządzenie w sprawie sposobów dopełnienia obowiązku doskonalenia zawodowego lekarzy i lekarzy dentystów.
Wbrew temu, co sądzi się o stomatologach, wielu z nich z różnych względów (życiowych, logistycznych, ale i finansowych) nie może sobie pozwolić na udział w najbardziej prestiżowych szkoleniach. A my dostarczamy aktualną i sprawdzoną wiedzę na – mam nadzieję – bardzo dobrym poziomie w niezwykle konkurencyjnej cenie. Żałuję tylko, że poszerzania wiedzy poprzez lekturę artykułów nie można już łączyć ze zdobywaniem punktów edukacyjnych za udział w testach dostępnych na łamach prasy naukowej, takich jak nasze „Repetitio est…”. Tę możliwość w 2016 roku odebrał lekarzom minister zdrowia.
Czy autorzy artykułów piszą też o badaniach, nowych technologiach oraz materiałach? I czy można się uczyć od nich, a nie tylko podziwiać ich kunszt?
– „e-Dentico” jest – od początku istnienia – czasopismem ogólnostomatologicznym i otwartym na różne formy prezentowania wiedzy. Owszem, publikujemy również artykuły badawcze czy przeglądy piśmiennictwa, które mają tę wartość, że podnoszą świadomość w wielu istotnych kwestiach i mogą znakomicie porządkować wiedzę na dany temat. Niemniej największy nacisk kładziemy na aspekt praktyczny i walor edukacyjny prac, które pojawiają się w naszym periodyku – stąd choćby tak szczegółowe prezentacje mistrzowskie. Z nich lekarze mogą się uczyć, nimi inspirować, poznawać nowe technologie i urządzenia. Na ich podstawie mogą też dojrzewać do decyzji o podnoszeniu własnych kwalifikacji i wychodzeniu poza sferę komfortu – z pożytkiem dla swoich pacjentów i własnego rozwoju. A ocenę, czy kunszt danego Autora publikującego na łamach „e-Dentico” zasługuje na podziw, pozostawmy Czytelnikom.
Rozmawiał: Piotr Łukaszewicz
Aby zapoznać się z cyfrową wersją czasopisma „e-Dentico” zapraszamy na stronę https://edentico.pl/.








