Nadużywane antybiotyki, szczególnie w pandemii
Na całym świecie jest tendencja, żeby ograniczyć antybiotykoterapię do sytuacji bezwzględnie koniecznych, u nas jest ona nagminnie nadużywana, szczególnie w pandemii – mówi w rozmowie z PAP prof. Waleria Hryniewicz z Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków.

Od wielu lat czynione są starania, żeby ograniczyć nadużywanie antybiotyków, tymczasem w pandemii ich zużycie poszybowało – zarówno w placówkach podstawowej opieki zdrowotnej, jak i w szpitalach. Lekarze bez potrzeby przepisują je m.in. chorym ze zdiagnozowanym COVID-19. Antybiotyki należy tymczasem stosować tylko wtedy, gdy nastąpi pogorszenie stanu chorego powodowane nadkażeniem bakteryjnym. Trzeba je jednak zdiagnozować. W przypadku infekcji wyłącznie wirusowej antybiotyki nie pomagają.
– W błąd wprowadzają niektóre nieodpowiedzialne doniesienia. Tak było na przykład z azytromycyną. W 2020 r. pojawiły się informacje, że pomaga w leczeniu SARS-CoV-2. Skutek był taki, że natychmiast w aptekach znacznie się zwiększyła sprzedaż tych antybiotyków. Azytromycyna nie działa na wirusy, natomiast powoduje wiele działań niepożądanych i zaburza nasz mikrobiom – powiedziała w rozmowie z PAP prof. Waleria Hryniewicz z Zakładu Epidemiologii i Mikrobiologii Klinicznej Narodowego Instytutu Leków.
Dodatkowo, kurację antybiotykami, gdy jest ona faktycznie potrzebna, powinno się maksymalnie skracać. – Na całym świecie jest tendencja, żeby skrócić antybiotykoterapię, bowiem wykazano, że czym więcej konsumujemy antybiotyków, tym szybciej zwiększa się pula bakterii opornych. Pierwsze prace opublikowali Brytyjczycy i pokazały one, że w nieciężkich pozaszpitalnych zapaleniach płuc można skrócić czas podawania antybiotyku bez pogorszenia efektu terapii do trzech dni. Obecnie uważa się, że wystarczające jest pięć dni antybiotykoterapii. Dawniej takie leczenie kontynuowano dwa tygodnie, teraz uważa się, że nawet na oddziale intensywnej terapii można leczyć krócej – dodała ekspertka.
Zdaniem specjalistki trzeba natychmiast podjąć wspólne, wielokierunkowe i wielosektorowe działania, żeby powstrzymać narastającą antybiotykooporność wśród najczęstszych zakażeń bakteryjnych. – To musi być spójne działanie wielosektorowe, obejmujące wszystko, co związane jest z użyciem antybiotyków, tak jak to zresztą sugeruje Unia Europejska. Oporne na antybiotyki szczepy bakterii mamy wszędzie – nie tylko w szpitalach, ale i w wodzie, ściekach, w domu i hodowli, a także w więzieniach. Powinniśmy wprowadzić specjalny program narodowy ochrony przed antybiotykoopornością – taki, który doprowadziłby na przykład do tego, że stosując racjonalniej antybiotyki w ciągu 5 lat zmniejszy się ich zużycie o 5% – co da efekt korzystny dla pacjentów, jak również skutek epidemiologiczny – podkreśliła.
Polska jest w pierwszej dziesiątce krajów europejskich, w których przyjmuje się najwięcej antybiotyków. Często są one zalecane niewłaściwie i zamiast pomagać, szkodzą. Szacuje się, że co roku z powodu odporności bakterii na antybiotyki w Europie umiera kilka tysięcy mieszkańców.
Źródło: https://naukawpolsce.pap.pl/
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






