Maseczka, dystans i mycie rąk ograniczają ryzyko zakażeń
Maseczka, dystans i dezynfekcja rąk to trzy najprostsze sposoby, które w znacznym stopniu ograniczają rozprzestrzenianie się koronawirusa – oceniła w rozmowie z PAP konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz.

Od soboty z powodu rozszerzenia się epidemii trzeba zakrywać usta i nos w przestrzeni publicznej, m.in. w sklepach, w autobusach i na ulicach. Obostrzenie nie obejmuje np. lasów i plaż. Cała Polska znajduje się w żółtej strefie, z wyjątkiem 32 powiatów i 6 miast, które będą czerwoną strefą z surowszymi restrykcjami.
Konsultant krajowy w dziedzinie epidemiologii prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz w rozmowie z PAP zaznaczyła, że powyższe obostrzenia zostały wprowadzone w związku z gwałtownym wzrostem zarówno liczby zakażeń i zachorowań, jak i zgonów. – Taka sytuacja oczywiście zmobilizowała i mobilizuje nas wszystkich do tego, żeby ograniczyć wzrost tych liczb. Trzeba było się zdecydować na wprowadzenie obostrzeń – zaznaczyła Paradowska-Stankiewicz.
Ekspertka dodała, że na początku epidemii, kiedy wprowadzone zostały maksymalne ograniczenia, doprowadzono do tego, że liczba zakażeń i zgonów była na dość niskim poziomie. – Kiedy dzieci wróciły do szkół, a dorośli do pracy, nastąpiło pewne rozluźnienie tej dyscypliny. Najprawdopodobniej to wszystko złożyło się na wzrost liczby zakażeń – zaznaczyła.
Dodała, że kluczową kwestią jest to, aby wszyscy pamiętali, że „chroniąc siebie, chronimy także innych”. – Chroniąc siebie, chronimy zarówno te osoby, które z nami mieszkają, które się z nami kontaktują, w tym osoby z grupy bardzo dużego ryzyka, czyli osoby najstarsze. Tutaj nic się nie zmieniło. Cały czas najwięcej osób, które czy ciężko chorują, czy niestety umierają, to są osoby najstarsze – powiedziała.
Zdaniem ekspertki, bardzo istotnym jest stosowanie się do zaleceń i wprowadzonych nakazów, jak nakaz zasłaniania nosa i ust, czy zachowania dystansu społecznego oraz mycie i dezynfekcja rąk. – Pozostałe ograniczenia, które dotyczą stref żółtej i czerwonej, a więc np. zapewnienie przestrzeni 4 metrów kwadratowych w lokalu, dla osób korzystających z usług gastronomicznych, również jest ważne – zaznaczyła. Dodała, że ważne jest również, by zwiększać – na tyle, na ile jest to możliwe – odległości pomiędzy poszczególnymi osobami. Jej zdaniem istotne jest również przeprowadzenie dezynfekcji stolików i poręczy krzeseł po wyjściu klientów, a jeśli jest to możliwe – wietrzenie pomieszczeń.
Paradowska-Stankiewicz podkreśliła, że przewidując rozwój epidemii w każdym przygotowywanym modelu kluczowe znaczenie ma wprowadzanie określonych ograniczeń, czy restrykcji. – Im bardziej jesteśmy jako społeczeństwo zdyscyplinowani, poddajemy się tym podstawowym zasadom, które odnoszą się do nas i naszych najbliższych, tym bardziej wpływamy na wypłaszczenie krzywej – powiedziała.
Zapytana o możliwe scenariusze rozwoju epidemii zaznaczyła, że w sezonie jesienno-zimowym należy wziąć pod uwagę również współwystępujące w tym czasie zakażenia innymi wirusami. Jak dodała, w tym okresie jesteśmy narażeni na ponad 200 wirusów oddechowych.
Dlaczego lekarze dentyści są grupą szczególnie zagrożoną? – Powodów jest kilka, m.in. taki, że powstaje aerozol, który jest emitowany w większości zabiegów. Nie bagatelizujemy tych informacji. Natomiast wiemy, że ten aerozol był i zawsze potrafiliśmy się ochronić – mówiła prof. dr hab. n. med. Marzena Dominiak, prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego o leczeniu stomatologicznym w dobie pandemii koronawirusa.
Oprac. AF, źródło: PAP Nauka w Polsce
Fot. geralt, pixabay.com
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze





