Lekarze kłamią, by móc leczyć wszystkich swoich pacjentów
Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, lekarze muszą uciekać się do mówienia nieprawdy, by móc nadal pomagać wszystkim pacjentom. To efekt rozporządzenia ministerstwa zdrowia, zgodnie z którym lekarze i pielęgniarki zajmujący się pacjentami zakażonymi koronawirusem nie mogą leczyć innych osób.

Przypomnijmy – kilka dni temu zaczęło obowiązywać rozporządzenie ministra zdrowia, ograniczające możliwość pracy lekarzy i pielęgniarek, którzy zajmują się pacjentami zakażonymi koronawirusem lub z podejrzeniem zakażenia. – Minister nakazuje w nim, by dyrektorzy szpitali zamienionych w całości w zakaźne lub szpitali, w których znajdują się takie oddziały, opracowali listę wszystkich pracowników medycznych, którzy mają bezpośredni kontakt z takimi pacjentami. Pracownikom z listy nie wolno uczestniczyć w leczeniu żadnych innych pacjentów, chyba że chodzi o porady udzielane przez telefon – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Rekompensata za utracone dochody – maksymalnie 50%
Ministerstwo uzasadniało, że rozporządzenie miało chronić osoby chore i starsze, m.in. znajdujące się w Domach Pomocy Społecznej, przed ewentualnymi zakażeniami ze strony medyków pracujących na oddziałach zakaźnych oraz w szpitalach jednoimiennych. Pojawiło się również rozporządzenie prezesa NFZ-u, w którym zapewniono personelowi medycznemu rekompensatę dochodów utraconych na skutek ograniczenia pracy. – Wysokość środków finansowych dla danego podmiotu z przeznaczeniem na wypłaty dodatkowych świadczeń będzie ustalana w oparciu o informacje przekazywane przez kierujących podmiotami, w których świadczeń udzielają osoby objęte ograniczeniem zatrudnienia. Kwota świadczenia dodatkowego ustalana będzie jako 80% wartości wynagrodzenia uzyskiwanego poza miejscem, w którym po wprowadzeniu ograniczenia dana osoba będzie udzielała świadczeń, albo 50% wartości wynagrodzenia uzyskiwanego w miejscu, w którym po wprowadzeniu ograniczenia dana osoba będzie udzielała świadczeń. Powyższa kwota nie może być wyższa niż 10 000 zł – poinformował NFZ w rozporządzeniu.
Lekarze i dyrektorzy placówek zbulwersowani
Lekarze nowymi przepisami są zbulwersowani. Niektórzy ukrywają informacje o tym, że pracują na oddziałach zakaźnych, by móc nadal leczyć pacjentów w innych szpitalach i przychodniach. Przerażeni są także dyrektorzy placówek medycznych. – Jeśli lekarze i pielęgniarki zostaną zobowiązani do pracy w jednym miejscu, sparaliżuje to służbę zdrowia od szpitali, przez pogotowie po zakłady diagnostyczne – powiedział Radiu Kraków Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.
– U nas pacjentami covidowymi opiekują się pulmunolodzy, kardiolodzy, interniści. To nie są jednak lekarze, którzy zostali dedykowani tylko do opieki nad takim pacjentem. Oni mają swoich pacjentów. Wielu takich pacjentów nie może czekać na wizytę. Nagle jest rozporządzenie, wedle którego ten lekarz udzielając świadczenia poza szpitalem jednoimiennym, może być oskarżony o szerzenie epidemii – dodał w rozmowie z Radiem Kraków Marcin Jędrychowski, dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie.
Interweniuje NRL
Rozporządzenie skrytykowała także Naczelna Rada Lekarska. – Samorząd lekarski sprzeciwia się temu rozporządzeniu, ponieważ będzie powodem istotnych braków lekarzy w innych placówkach ochrony zdrowia, co doprowadzi do drastycznego ograniczenia dostępu pacjentów do należnych im świadczeń opieki zdrowotnej. Ponadto, rozporządzenie narusza wolności i prawa obywatelskie lekarzy – czytamy w komunikacie NRL. O interwencję poproszono Rzecznika Praw Obywatelskich.
– Samorząd to grupa zapaleńców, ale do sukcesu swoich działań potrzebują wsparcia pozostałych lekarzy – mówi Dariusz Paluszek, członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. Przyznaje, że część lekarzy nie ma pełnej świadomości tego, czym zajmują się izby lekarskie.
Oprac. AF, źródła: Gazeta Wyborcza, Radio Kraków
Fot. Engin_Akyurt, pixabay.com
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze





