Kontrola sanepidu, czyli wszystko jest możliwe
Na liście instytucji negatywnie ocenianych przez większość Polaków drugie miejsce (tuż po skarbówce) zajmuje Państwowa Inspekcja Sanitarna – organ sprawujący nadzór nad warunkami higieny w różnych dziedzinach życia publicznego. Sanepid odpowiada również za gromadzenie danych epidemiologicznych oraz wydawanie decyzji z zakresu schorzeń zawodowych.
Państwowa Inspekcja Sanitarna jest więc, przynajmniej z założenia, instytucją niezwykle potrzebną oraz pożyteczną. Z tego też powodu można by oczekiwać, iż jej pracownicy powinni się cieszyć powszechnym uznaniem. Tymczasem zarówno metody pracy Państwowej Inspekcji Sanitarnej, jaki i osiągane przez tę instytucję rezultaty coraz częściej (i coraz ostrzej) są krytykowane przez opinię publiczną.
Największy sprzeciw rodzimych przedsiębiorców budzą następujące aspekty działalności Sanepidu.
Nie jesteśmy od informowania, lecz od egzekwowania
Wiele przepisów o charakterze sanitarno-epidemiologicznym posiada charakter ogólnych wytycznych, które są przez pracowników sanepidu w dowolny sposób uszczegóławiane. Takie przynajmniej można odnieść wrażenie, konsultując jakiś problem z różnymi zatrudnionymi w tej instytucji inspektorami. Często bywa tak, iż zależności od rozmówcy stosowane przez stomatologa procedury sanitarne okazują się całkowicie błędne lub… całkowicie zgodne z obowiązującymi przepisami.
Jednak tym, co najbardziej irytuje lekarzy stomatologów skazanych na regularne kontakty z Inspekcją Sanitarną, jest sposób, w jaki owe różne stanowiska są uzasadniane. Z reguły w takich przypadkach lekarz jest informowany, musiał źle zintepretować wcześniejszą wypowiedź, czyli wina leży po jego stronie. Co gorsza, wszelkie próby uzyskania pisemnej intepretacji, raz na zawsze roztrzygającej daną kwestię, są w Sanepidzie skazane na niepowodzenie. Bowiem pracownicy tej instytucji z zasady nie udzielają żadnych wyjaśnień, odsyłając petentów do danych źródłowych. Jedynym zaleceniem, na które zdezorientowany lekarz może wówczas liczyć, jest wypowiadane kategorycznym tonem zdanie: „proszę dokładnie przeczytać treść rozporządzenia lub ustawy, a następnie postępować zgodnie z przepisami”.
Szeroki zakres uprawnień
Zgodnie z prawem Sanepid został wyposażony w szereg uprawnień, umożliwiających szybką i zdecydowaną reakcję na wszelkie nieprawidłowości, które mogłyby zagrozić ludzkiemu życiu lub zdrowiu. Przypomnijmy więc, iż inspektor sanepidu:
– może wkroczyć do firmy bez zapowiedzi (jednak tylko wówczas, gdy istnieje potencjalne zagrożenie sanitarno-epidemiologiczne),
– zażądać okazania dokumentów związanych z przedmiotem kontroli, a także domagać się pisemnych i ustnych informacji o firmie,
– może również sporządzać z owych dokumentów pisemne notatki lub kopie, przesłuchiwać zamieszanych w sprawę pracowników lub postronne osoby, a także pobierać próbki do badań laboratoryjnych.
Ponadto jeśli jest przekonany, iż doszło do zagrożenia życia lub zdrowia, może wydać decyzję o zamknięciu zakładu lub wycofaniu ze sprzedaży niebezpiecznego produktu.
Zdaniem wielu osób niektórzy pracownicy Sanepidu zbyt pochopnie korzystają z tego ostatniego uprawnienia i uznają za „niebezpieczny produkt” np. wyrób opatrzony wadliwie wydrukowaną etykietą. Natomiast inni – nawet w przypadku ewidentnych naruszeń, takich jak afera z koniną czy afera solna – działają w sposób wyjątkowo opieszały. W efekcie statystyczny Kowalski odnosi wrażenie, iż Sanepid reaguje stanowczo na błahe uchybienia, a nie radzi sobie z tymi zagrożeniami, które autentycznie zagrażają życiu lub zdrowiu obywateli.
B.Sz.