Koincydencja, czyli pacjent podwójnie rozliczony
W grudniu ub. roku NFZ przeprowadził pierwszą, zakrojoną na szeroka skale kontrolę tzw. koincydencji, czyli podwójnego rozliczenia jednego pacjenta jednocześnie przez dwie placówki.

Wtedy wykryto 600 takich przypadków i NFZ wysłuchawszy tłumaczenia 400 placówek, ukarał 200 z nich na sumę 106 tys. zł.
Jednak kilka spraw oddano w ręce prokuratury.
Agnieszka Pachciarz, prezes NFZ, zapowiada jednak, że kolejne kontrole będą już nie tak liberalne jak w grudniu ub. roku.
– Dlatego apeluję: jeśli ktoś wie, że w rozliczeniach do NFZ wykazuje leczenie pacjentów, których u niego nie było, niech za styczeń i luty zrobi korektę, bez żadnych konsekwencji. W kolejnej kontroli nie tylko będziemy nakładać kary, ale w bardziej drastycznych przypadkach wypowiadać kontrakty na leczenie.
Obok zwykłych pomyłek NFZ jest przekonany, że bardzo wiele spośród przypadków, które wykazywane są jako "koincydencja", czyli leczenie pacjenta równocześnie w dwóch miejscach, to oszustwa.
– Mamy bardzo drastyczne przypadki. Dostawaliśmy rozliczenia za porady, mimo że świadczeniodawca nie miał żadnego kontaktu ani z rodziną, ani z samym pacjentem – powiedziała Pachciarz.
Jak NFZ sprawdza „koincydencję”?
Jeśli system wskazywał na taki fakt, NFZ po prostu dzwonił do pacjenta i pytał go u jakiego lekarza byli i jakie zabiegi były wykonywane.
Fundusz nadal będzie to robił a kontrole ma ułatwić tzw. Zintegrowany Informator Pacjenta, który ma być uruchomiony w połowie roku.
tch na podstwie Kuriera MP






