Jeszcze o kasach
Pisaliśmy kilka dni temu o niewielkiej ilości kas fiskalnych zainstalowanych w praktykach lekarskich i dentystycznych na Opolszczyźnie – zobacz: Nie wszyscy zainstalowali kasy.

Tym razem o podobnym problemie napisał krakowski Dziennik Polski.
Dziennikarze gazety próbowali nieoficjalnie dowiedzieć się w lokalnej Izbie Skarbowej, jak sprawy się maja w Małopolsce.
Z uzyskanych przez dziennik informacji wynika, że obowiązkowi posiadania i stosowania kasy fiskalnej poddało się ledwie kilkanaście procent kancelarii prawniczych oraz lekarskich praktyk.
I tak wśród lekarzy i lekarzy dentystów kasy założyło ok. 2 tys. osób na 11,1 tys – czyli 18 proc. Gorzej jest wśród prawników – odpowiednio 500 z 3057 czynnych w regionie adwokatów i radców prawnych nabyło kasy (16,4 proc.).
– Lekarze płacą podatki sumienniej od przeciętnych obywateli. Kasy fiskalne nie zmieniły i nie zmienią tutaj nic – powiedział Dziennikowi Polskiemu prof. Andrzej Matyja, prezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Krakowie.
Czy zatem małopolski UKS ostro zabierze się do pracy?
– Przyglądamy się temu – mówi Konrad Zawada, rzecznik krakowskiej Izby Skarbowej. Przekonuje, że skarbówka ma skuteczne narzędzia do wykrywania nieujawnionych dochodów. I że ci, którzy zaniżają swój zarobek i nie zamontowali kas fiskalnych, w końcu wpadną. A wtedy nie będzie litości. Jak w przypadku słynnej kioskarki, która nie nabiła na kasę 10 groszy i została ukarana 500 zł grzywny.
Skarbówce łatwiej dziś ścigać zaniżających oficjalne dochody lekarzy, bo muszą oni tworzyć cenniki usług. Kontroler może policzyć pacjentów pod gabinetem i przemnożyć ich liczbę przez stawki z cennika, a następnie przez liczbę dni, w których przyjmuje lekarz.
Jeśli ktoś ma kilkunastu pacjentów miesięcznie i bierze do 100 zł od osoby, może spać spokojnie. Ale jak ktoś ma tych pacjentów stu, a nie zamontował kasy, będzie miał kłopoty.
– Gdyby pacjenci mogli sobie odliczyć koszt wizyty od podatku, żądaliby od lekarzy paragonów. A tak? Nawet jeśli ktoś dostaje kwitek, to zaraz wyrzuca go do kosza – komentuje pracownik skarbówki.
na podstawie: Dziennik Polski







