Śmiech przez łzy z powodu bólu zęba, czyli dowcip stomatologiczny
Humor stomatologiczny od zarania opierał się na tej samej przesłance: na strachu przed pójściem do dentysty i zrobieniu wszystkiego, by spotkania z nim uniknąć. Oto dwa przykłady na potwierdzenie tej tezy.

Najpierw będzie bawił satyryk Bogdan Brzeziński (1911-1980), debiutujący jeszcze przed wojną. Powojenne książeczki jego autorstwa to m.in. „Jak zostać milionerem”, „Dla każdego coś ciętego” i „Banderola nr 77788”. To on był autorem tekstów monologów o Dziuni Pietrusińskiej, napisanych specjalnie dla i wygłaszanych przez Hankę Bielicką w „Podwieczorku przy mikrofonie”. Ale w 1939 r. poruszył temat bliski naszemu sercu, a mianowicie opowiedział o wizycie pewnej dziewczynki u wesołego dentysty. Humoreskę wydrukował tygodnik „Na Szerokim Świecie” w numerze 18 z 30 kwietnia.
Drugi przykład ocala od zapomnienia pamięć o Panu Klusce – bohaterze komiksu drukowanego przez szereg lat w przedwojennym „Przewodniku Katolickim”. Kluska to pocieszna postać niewielkiego wzrostu jegomościa, często złośnik padający ofiarą własnej pomysłowości lub przywar charakteru. Chociaż zupełnie nie polskie w charakterze, perypetie Kluski mają cechy uniwersalno-ludzkie.
Świat 44/1935
Widzimy go tu ze wszystkimi swoimi nieodłącznymi rekwizytami: kapeluszem à la Hoss Cartwright z „Bonanzy”, ogryzkiem cygara i trzema sterczącymi włoskami różnej długości. Również opowiedziana anegdotka to typowy kluskizm. Obrazek jest konieczny, gdyż w historyjce stomatologicznej, o której za chwilę, z racji swojej przypadłości ma obwiązaną gębę i wygląda zupełnie nie-Kluskowo. Pan Kluska pojawił się w „Przewodniku Katolickim” w 1932 r. i z przerwami (np. w 1938 r. zastąpiła go niejaka Ciocia Bala) dotrwał do wybuchu wojny. Również gdyby nie reprodukcja, nigdy byśmy się nie dowiedzieli, że Kluska pochodzi ze szwedzkiej gazetki humorystycznej „SöndagsNisse-Strix” i że najprawdopodobniej wykreował go rysownik Gustav Bergström (1899-1983). Tej informacji redakcja „Przewodnika Katolickiego” nigdy zresztą nie podała. Rymowany – jedyny w swoim rodzaju – komentarz pod komiksem (oraz samo nazwisko Kluska) jest już naszym, polskim wytworem. Początkowo (1932 r.) podpisywał się pod nim Jan Korab, potem brak jakiejkolwiek wzmianki.
Samo zjawisko, jak i antologiczne zebranie komiksowych przygód Pana Kluski, nadal czeka na opracowanie.

Przewodnik Katolicki 11/1936
Źródło: e-Dentico
















