Dentysta musi spłacić dług pokoleniowy
Ministerstwo Zdrowia wprowadza nowa walutę. Jest ona bliżej nieokreślona, ale można nią spłacać dług pokoleniowy. A czym jest dług pokoleniowy? Czymś, co zdaniem pani wiceminister zdrowia, Anny Łukasik, należy spłacić.

A tak bardziej serio, to casus długu pokoleniowego znalazł się w odpowiedzi podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia Anny Łukasik na sierpniowe pismo prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Macieja Hamankiewicza.
Zgodnie z oczekiwaniami środowiska lekarzy i dentystów NRL podnosi problem braku systemu wynagrodzeń dla kierowników specjalizacji, a ściślej – brak takich wynagrodzeń. Czyli uczą, ale bezpłatnie. I to zdaniem NRL powinno się zmienić.
Jednak to, co pisze Pani wiceminister zdrowia, wykracza dalece poza standardową odpowiedź, że ministerstwo zdrowia nie ma na to pieniędzy, a poza tym to kwestia ministerstwa finansów. Mianowicie Pani Anna Łukasik przypomina, że „szkolenie specjalizacyjne w Polsce zawsze było oparte na relacji mistrz-uczeń, która umożliwiała przekazywanie wiedzy i doświadczenia młodszym kolegom, bez pobierania wynagrodzenia za prowadzenie tego szkolenia. Uczestnictwo w szkoleniu młodszych kolegów jest w mojej opinii spłaceniem pewnego rodzaju „długu pokoleniowego" przez lekarzy, którzy wcześniej byli w ten sam sposób szkoleni przez swoich starszych kolegów”.
W ten sposób już wiadomo, kto ma finansować kierowanie szkoleniami specjalizacyjnymi. Lekarze i dentyści. I tak właściwie to wszyscy mają dług. Niestety, resort chyba się nieco zapomniał. Przynajmniej na razie, specjalizacja to element systemu kształcenia, a nie relacji międzyludzkich czy międzypokoleniowych. Z tymi, jak wiadomo, bywa różnie.
A co do spłacania długów międzypokoleniowych dentystów i lekarzy, to spłacają je wielokrotnie podczas całego życia zawodowego i nie jest rolą resortu zdrowia wyznaczanie pola do tego działania. Zwłaszcza, gdy w tym konkretnym przypadku powinien raczej szukać środków na wynagrodzenia dla kierowników specjalizacji.
ab







