Dentysta doliczył opłatę za „niewspółpracujące dziecko”
Internet rozgrzała w ostatnich dniach sytuacja opisana przez mieszkankę Ożarowa Mazowieckiego. Otóż jeden z dentystów naliczył jej po wizycie z synem 100 zł dodatkowej opłaty za... "dziecko niewspółpracujące".

- Świat jest chory. Byłam dziś z synem u dentysty w Ożarowie i gdy pani powiedziała, ile mam zapłacić, opadły mi ręce! Jak zobaczyłam paragon to zaniemówiłam! Dopłata do dzieci niewspółpracujących - 100 zł!!! Na koniec powiem tylko tyle: szkoda, że mój 3-letni syn z bólem zęba nie współpracował... I to się nazywa stomatolog dziecięcy, z podejściem - napisała matka 3-letniego chłopca w mediach społecznościowych.
Sprawa podzieliła internautów. Część z nich uważa, że skoro dziecko nie współpracuje ze stomatologiem, jego leczenie trwa dłużej niż standardowo, więc dodatkowa opłata za poświęcony czas jest zrozumiała. Pod adresem gabinetu pojawiło się jednak bardzo dużo słów krytyki. "Jeśli nie powiadomiono Pani o takiej dopłacie, to nie powinna Pani za to zapłacić. To chore", "Pierwszy raz spotykam się z takim terminem jak dopłata za dziecko niewspółpracujące", "Opłata-widzi mi się! Niezgodna z prawem. Szczerze współczuję przykrego doświadczenia. Proszę jak najszybciej zgłosić zaistniałą sytuację do UOKiK".
Jeden z opisujących sprawę portali poprosił o komentarz dyrektora gabinetu, w którym miała miejsce sytuacja. Poinformował on, że w gabinecie obowiązuje cennik, w którym jest wymieniona tego typu opłata, a sam cennik jest do wglądu w recepcji.
- Może warto zastanowić się nad wprowadzeniem obowiązkowej wizyty dziecka u stomatologa przynajmniej raz w roku. Mogłoby to działać na podobnej zasadzie, jak dziś obowiązkowe są szczepienia dla dzieci - taki mówi w rozmowie z Dentonetem prof. dr hab. n. med. Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii.
Źródła:
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze







