Dentyści z Ukrainy chcą zmian
Działania samorządów lekarskich krytykowane są w wielu krajach. Zresztą zawsze mogłyby działać lepiej. Ale są kraje, w których po prostu ich nie ma lub są w powijakach. I tam docenia się ich rolę.

Już ponad ćwierć wieku istnieje w Polsce samorząd lekarski. Odnowiony po 1989 roku był wynikiem aktywności i odpowiedzialności środowiska medycznego. Zapewnił mu też niezależność od wpływów i ograniczeń politycznych. Obecnie zajmuje się najważniejszymi problemami środowiska medycznego, działa w imieniu swoich członków, ale też w interesie pacjentów. Zabiega również o realizację zasad etycznych oraz obronę godności i zbiorowych interesów lekarzy.
I chociaż wielokrotnie działania Naczelnej Izby lekarskiej są poddawane krytyce, to w demokratycznym państwie trudno sobie wyobrazić brak samorządu lekarskiego. A właśnie z takim problemem zmagają się obecnie lekarze i dentyści na Ukrainie. Abstrahując od zasad i jakości funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej u naszego wschodniego sąsiada, trzeba podkreślić, że lekarze zdają sobie sprawę z konieczności powołania takiego samorządu.
Analizując różne opcje, ukraińscy lekarze i dentyści zdecydowali, że najbliższy jest im polski model samorządu lekarskiego i w tej sprawie nawiązali współpracę z Naczelną Izbą Lekarską. Efektem tych kontaktów jest podpisanie w Odessie Memorandum o współpracy pomiędzy NIL a Wszechukraińskim Stowarzyszeniem Lekarskim. Chodzi w nim o współpracę w zakresie spraw związanych z wykonywaniem zawodu lekarza oraz organizacji systemu ochrony zdrowia.
Warto dodać, że w Polsce trwają dyskusje o tym jak naprawiać obecny system ochrony zdrowia. Tymczasem na Ukrainie, która boryka się także z wieloma innymi problemami, dentyści często nie mają podstawowych materiałów do leczenia pacjentów. Zresztą, obowiązujący narodowy system opieki zdrowotnej oceniany jest jako niewydolny, nieefektywny i bardzo niedofinansowany. Ma to oczywiście wpływ na stan zdrowia mieszkańców.
ab





