COVID-19: więcej ograniczeń w pracy dentystów na Antypodach
Po wielu tygodniach sukcesów w ograniczaniu zakażań SARS-CoV-2 ostatnie wydarzenia w Australii i Nowej Zelandii skutkowały ponownym nałożeniem ograniczeń. Choć ich celem jest ochrona zdrowia mieszkańców, restrykcje w funkcjonowaniu praktyk dentystycznych wywołały niepokój o przyszłość u wielu osób związanych zawodowo ze stomatologią.

Do niedawna Australię i Nową Zelandię stawiano za wzór radzenia sobie z pandemią koronawirusa. Po blokadzie wprowadzonej w marcu gabinety dentystyczne w obu krajach zostały ponownie otwarte i przywrócono w nich możliwość przeprowadzania rutynowych zabiegów, w tym także generujących bioaerozol.
Australia – najtrudniejsza sytuacja w stanie Wiktoria
2 sierpnia w związku gwałtownym wzrostem liczby zachorowań na COVID-19 na terenie Wiktorii wprowadzono stan klęski żywiołowej. Restrykcje obejmują m.in. godzinę policyjną (między 20:00 a 05:00) wprowadzoną w granicach stolicy stanu – Melbourne.
Co oczywiste, nałożone ograniczenia dotyczą także branży stomatologicznej. Gabinety działające w Melbourne mogą obecnie przyjmować wyłącznie pacjentów wymagających doraźnej interwencji stomatologicznej. W innych hrabstwach stanu praktyki dentystyczne działają zależnie od poziomu zagrożenia – wprowadzają dodatkowe środki ostrożności (poziom 2) lub wykonują standardowe zabiegi stomatologiczne, o ile w okolicy nie notuje się nowych zachorowań (poziom 1).
Dr Angelo Pacella, prezes Australijskiego Stowarzyszenia Stomatologicznego, oddział w Wiktorii powiedział „Dental Tribune International”, że dentyści z tego stanu koncentrują się na zapewnieniu pacjentom bezpieczeństwa, co umożliwi ponowne wykonywanie wszystkich zabiegów.
– Nagłe pozbawienie dostępu do standardowych zabiegów stomatologicznych może mieć w dalszej perspektywie poważne konsekwencje dla pacjentów, ponieważ istnieje związek pomiędzy chorobami, takimi jak zapalenie przyzębia, a zdrowiem ogólnym pacjenta – powiedział dr Pacella.
– Wielu dentystów w Wiktorii wciąż pracowało nad odzyskaniem pacjentów po wprowadzonej w marcu blokadzie. Było to więc trochę frustrujące, że ponownie musieliśmy ograniczyć działalność praktyk do pilnych przypadków, mimo że w gabinetach stomatologicznych na terenie Wiktorii nie odnotowano ani jednego przypadku – dodał Angelo Pacella.
Nowa Zelandia przed nowymi wyzwaniami
Jeszcze przed tygodniem sytuacja w Nowej Zelandii wskazywała na to, że SARS-CoV-2 jest pod pełną kontrolą. Zmieniło się to 11 sierpnia, gdy u czworga członków rodziny z Auckland uzyskano pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa – były to pierwsze przypadki zakażenia na terenie kraju od 102 dni!
W związku z tym w mieście tym ogłoszono 3. poziom alertu, podczas gdy na pozostałym obszarze Nowej Zelandii obowiązuje poziom 2. Dla dentystów praktykujących w 1,5-milionowym Auckland, największym mieście kraju, oznacza to konieczność segregacji telefonicznej pacjentów oraz ograniczenie wykonywanych zabiegów do nagłych przypadków (bardzo silny ból, stan zapalny itp.).
Dotychczas (do 18 sierpnia) w Australii koronawirusem zaraziło się 23,9 tys. osób, z czego niemal 70% stanowili mieszkańcy stanu Wiktoria. W całym kraju z powodu pandemii zmarło 421 pacjentów. W Nowej Zelandii liczba przypadków zakażenia wynosi 1650, walkę z chorobą przegrały 22 osoby.
W dyskusji o tym, czy pacjent może oskarżyć lekarza dentystę o to, że zaraził się w gabinecie koronawirusem, niektórzy powołują się na sądowe orzecznictwo, które dotyczy zupełnie innej sytuacji. Takie stanowisko przedstawia mec. Ewa Mazur Pawłowska, podkreślając przy tym, że nie można porównywać ryzyka zakażenia koronawirusem do zakażeń WZW czy innych chorób zakaźnych, przenoszonych w sposób inny niż drogą kropelkową.
T.H., źródło: ap.dental-tribune.com
Fot. Archiwum
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






