Ciąg dalszy dyskusji o Elektronicznej Dokumentacji Medycznej
Prezes NRL prof. Andrzej Matyja skierował pismo do posłów – członków sejmowej komisji zdrowia, którzy 23 czerwca podczas posiedzenia będą omawiali stan cyfryzacji opieki zdrowotnej w Polsce. Samorząd liczy na przesunięcie terminu obowiązkowej wymiany EDM i raportowania zdarzeń medycznych, które mają wejść w życie już 1 lipca.

1 lipca br. wchodzą w życie dwa obowiązki nałożone przez art. 56 ustawy o systemie informacji w ochronie zdrowia: raportowanie zdarzeń medycznych i wymiana dokumentów EDM. Jak podkreśla prof. Andrzej Matyka, obowiązków tych nie da się wykonać jeśli w placówkach medycznych nie zostaną wdrożone systemy informatyczne. Ministerstwo przeprowadzało wiosną br. ankietę wśród placówek medycznych dotyczącą ich stanu przygotowania, ale jej wyniki nie zostały jak dotąd opublikowane.
– Ministerstwo zdrowia szermuje argumentem, że „część placówek poradziła sobie i jest gotowa” sugerując tym samym, że pozostałe placówki też mogły, tylko zwlekały, licząc na kolejne przesunięcia terminów. Otóż nie jest to prawda. Duża cześć placówek z wdrożonym rozwiązaniami cyfrowymi to podmioty na tyle duże, że racjonalne było zamówienie przez nich autorskich rozwiązań, niezależnych od oferty firm produkujących programy gabinetowe. Większość placówek to jednak podmioty, które będą korzystać z typowych, uniwersalnych programów – argumentuje prezes NRL.
Według przeprowadzanych przez NRL badań, duża część dostawców kończy w tej chwili dostosowywanie swych aplikacji do nowych wymagań. Co więcej, podstawowy urzędowy dokument opisujący wymogi stawiane systemom usługodawców jest w tej chwili nowelizowany, a jego znowelizowana wersja nie została jeszcze opublikowana. W tych warunkach można mówić o braku należytego vacatio legis.
Najważniejsze bezpieczeństwo danych
Najważniejszą kwestią jest jednak bezpieczeństwo danych pacjentów. Założeniem wymiany dokumentacji medycznej jest jej deponowanie w specjalnych repozytoriach, czyli dostępnych w systemie 24/7 przestrzeniach dyskowych, skąd po upoważnieniu dokonanym przez pacjenta podmiot przejmujący leczenie będzie mógł je pobrać.
– Problemem będzie znany wszystkim fakt, że cyberprzestępcy są zawsze z reguły o krok przed sztabami zabezpieczającymi bezpieczeństwo danych. Organizowanie repozytoriów przez każdego z usługodawców odrębnie jest nieracjonalne. Ministerstwo zdrowia zbywa ten temat milczeniem, pokrywa go powtarzaniem ustawowego przepisu i argumentem o tych nielicznych „którym się udało” – dodaje prof. Matyja.
Placówki medyczne mają obowiązek przechowywać dokumentację medyczną przez 20 lat. – Kto pokryje koszty rosnących zapewne w latach kosztów funkcjonowania rozproszonych repozytoriów, które to koszty będą musiały być coraz wyższe, choćby z tego powodu, że przez 20 lat liczba dokumentów będzie lawinowo narastać? Kto jest dziś w stanie określić poziom kosztu utrzymania repozytoriów w przyszłości? Jest to usługa nowa, w zasadzie nieznana dotąd. Czy minister zdrowia zdecyduje się być gwarantem stałości tych kosztów? Czy Narodowy Fundusz Zdrowia zabezpieczył w ramach wyceny świadczeń odpowiednie sumy na utrzymanie bezpieczeństwa baz danych poddanych wymianie? – pyta prezes NRL.
Samorząd postuluje, by przyjąć, że placówki medyczne nie miały dostatecznej możliwości przygotowania się na termin 1 lipca br. i liczy, że resort zdrowia umożliwi wszystkim chętnym usługodawcom skorzystanie z repozytoriów zbudowanych w oparciu o platformy regionalne.
W lipcu wchodzi nowy obowiązek dla świadczeniodawców dotyczący raportowania "zdarzeń medycznych", związany z funkcjonowaniem Systemu Informacji Medycznej. – To kolejny dowód na to, że nie ma dziś ucieczki od dokumentacji medycznej w formie elektronicznej – mówi w rozmowie z Dentonetem radca prawny specjalizujący się w stomatologii mec. Arkadiusz Jóźwik.
Źródło: https://nil.org.pl/
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






