„TU NIE BOLI”, czyli w poszukiwaniu idealnego dentysty
Jeremy Bentham rozpoczął „Wprowadzenie do zasad moralności i prawodawstwa” (1781) słynnym zdaniem: „Natura oddała rodzaj ludzki we władanie dwóm udzielnym władcom: przykrości i przyjemności”. Uparcie dążąc do intensyfikacji doznań hedonistycznych, uciekamy od tego co przykre, uciążliwe, nieprzyjemne, trudne, a nade wszystko bolesne.

Ból…

Ból jest to na tyle uniwersalne oraz ważne doświadczenie w życiu każdego człowieka, że znajduje odzwierciedlenie w języku. W polskiej wersji kwestionariusza bólu Melzacka, który jest wykorzystywany do klinicznej ewaluacji jak dana osoba ocenia ból, mamy aż 74 określenia.
Współczesna definicja bólu, podawana przez International Association for the Study of Pain, opisuje ból jako nieprzyjemne doznanie czuciowe i emocjonalne związane z aktualnie występującym lub zagrażającym uszkodzeniem tkanek lub też doznaniem opisywanym w kategoriach takiego uszkodzenia (International Association for the Study of Pain, IASP Taxonomy 1979, 2008). Na uwagę zasługuje tu uznanie sfery emocjonalnej za istotny czynnik modulujący, a tym samym – personalizujący odczuwanie bólu przez człowieka. Doskonale widzimy to zróżnicowanie, konfrontując się codziennie z różnymi reakcjami pacjentów w obliczu konieczności poddania się nawet prostym zabiegom stomatologicznym (od strachu, poprzez uogólniony lęk, aż do dentofobii).
Powszechnie wiadomo, że doznania bólowe to informacje fundamentalnie, warunkujące nasze istnienie, ponieważ pełnią ważną rolę ochronną i de facto empirycznie uczą, jak unikać zagrożeń.
Z drugiej jednak strony, jesteśmy osadzeni w kontekście kulturowym praktycznie eliminującym ze sfery publicznego dyskursu zjawiska starzenia się oraz bólu. Stopniowo więc przestaliśmy akceptować jakikolwiek dyskomfort, wierząc, że to przeszkadza w „prawdziwie szczęśliwym życiu”.
Pacjent…
Współczesny wyedukowany przez social media pacjent jest więc bardzo wymagający w kwestii odczuwania bólu. Nie akceptuje żadnej jego formy, bo wierzy, że wszelkie nieprzyjemne doświadczenia powinny być całkowicie usunięte w dobrze zorganizowanym, czyli tym samym nowoczesnym gabinecie lekarskim. Taką wizję medycyny umiejętnie kreują przecież producenci środków przeciwbólowych, których to właśnie Polacy powszechnie nadużywają.
Ale dentysta mając do dyspozycji cały arsenał nowoczesnych środków znieczulenia miejscowego oraz często wysublimowany sprzęt w postaci urządzeń do znieczulenia komputerowego, nie może przecież dać 100% gwarancji, że ból nie pojawi się na kolejnym etapie skomplikowanego zabiegu. Taką pewność daje na razie tylko znieczulenie ogólne. Dlatego umiejętności komunikacyjne, a dokładniej – jatrosedacja to nowy obszar praktycznej wiedzy, na który kładziony jest szczególny nacisk w kształceniu lekarzy. To, w jaki sposób przekażemy pacjentowi informacje na temat obarczonej ryzykiem bólu terapii, determinuje w znacznym stopniu sukces danego leczenia. Lekarze powinni więc skupiać się nie tylko na łagodzeniu bólu za pomocą środków znieczulenia miejscowego, ale jednocześnie umiejętnie zwiększać pozytywny efekt i minimalizować lęk.
Pacjent lękowy to dla dentysty prawdziwe wyzwanie. Określany jest też potocznie mianem pacjenta „trudnego”. Wielu lekarzy w badaniach ankietowych przyznaje, że jest to dla nich najcięższa strona tego zawodu. Pacjent lękowy wymaga bowiem świadomego korzystania z wiedzy i narzędzi, z których korzystają psychologowie, psychoterapeuci czy psychiatrzy. Ignorowanie lęku pacjenta, czy jego deprecjonowanie (to nie może Pana tak boleć!) nie zmniejszy przecież poziomu nieprzyjemnych emocji, ale może sprawić, że leki znieczulenia miejscowego nie będą działać w sposób oczekiwany (trudności w znieczulaniu, obniżenie progu drgawkowego). Pamięć bólu, jakiego doświadczył pacjent, jak pisze Daniel Kahneman „decyduje jakie lekcje wyciągnie on z życia”. Profesor psychologii i laureat Nagrody Nobla zauważa w fenomenalnej książce „Pułapki myślenia” jak bardzo nasz umysł jest niekonsekwentny. Pragniemy, żeby ból był krótki, a przyjemność długa. Jednak ewolucja tak ukształtowała pamięć, że przechowujemy informację o najintensywniejszym momencie bólu podczas zabiegu medycznego oraz o doznaniach pod jego koniec.
Według Kahnemana lekarz musi więc być świadomy dokonywania wyboru.
Jeżeli celem ma być zredukowanie u pacjenta wspomnienia bólu, to zmniejszenie szczytowej intensywności bólu może być ważniejsze od maksymalnego skrócenia czasu trwania zabiegu. Z kolei biorąc pod uwagę, że pacjentowi pozostaje lepsze wspomnienie z zabiegu jeśli ból jest stosunkowo łagodny pod jego koniec, stopniowa ulga może być lepsza od ulgi nagłej.
Jeżeli celem ma być zmniejszenie ilości rzeczywiście doznawanego bólu, wskazane może być szybkie przeprowadzenie zabiegu, nawet jeśli miałoby to podnieść szczytową intensywność bólu i pozostawić u pacjenta bardzo przykre wspomnienie.
Edukacja pacjentów na temat bólu powinna być stałym elementem praktyki stomatologicznej. Należy tu podkreślić, że strach i lęk to dwa odmienne zjawiska. W przypadku bólu, lęk wynika z niepewności, bo pacjent nie wie, czy będzie bolało i jak długo. Edukacja jako istotny element jatrosedacji zmniejsza skłonność do katastrofizowania, czyli bardzo negatywnego myślenia o dolegliwościach, ich konsekwencjach i prognozach. Taki styl myślenia, nazywany kolokwialnie czarnowidztwem, wpływa bardzo negatywnie na efekty leczenia. Dlatego zmniejszenie poziomu lęku oraz zwiększenia poczucia kontroli wzbudza pozytywny efekt i zwiększa szansę, że pacjent łatwiej podda się znieczuleniu oraz nie będzie unikał wizyt.
Dentysta…

Czy można usprawiedliwić takie wyobrażenie na nasz temat? Oczywiście, że nie.
Czy powinniśmy starać się zadbać o nowy wizerunek stomatologa w przestrzeni publicznej? Oczywiście, że tak!
Program „TU NIE BOLI”…

Kurs „TU NIE BOLI” to działający od trzech lat element programu dedykowanego profesjonalistom. Podczas dwóch intensywnych dni, razem z dr Agnieszką Łykowską-Tarnowską, która jest z wykształcenia stomatologiem, psychologiem oraz psychoterapeutą, dzielimy się z lekarzami aktualną wiedzą na temat znieczulenia miejscowego w stomatologii, analizowaną z różnych perspektyw. Zakres poruszanych zagadnień obejmuje więc aktualizację wiedzy z zakresu farmakologii, instrumentarium oraz technik znieczulania miejscowego. Kursanci uczą się nowych technik na fantomach oraz – co niezwykle wartościowe – wymieniają się doświadczeniami z życia zawodowego. Oprócz tego, poszerzamy spektrum umiejętności stomatologów o techniki relaksacyjne, które zmniejszają zarówno ból, jak i lęk na fotelu stomatologicznym. Zwracamy uwagę na trening uważności, czyli „mindfulness”, który ma służyć wzmocnieniu efektu przeciwbólowego oraz ćwiczymy konkretne zachowania w relacji dentysta- pacjent w trakcie specjalnie zaaranżowanych scenek. Uczymy, jak znieczulić dziecko, jak pomóc kobiecie w ciąży oraz jaką farmakosedację zalecić osobie starszej, która nie śpi w noc przed wizytą.
Chciałabym jednocześnie podkreślić, jak niezwykle cennym doświadczeniem jest z perspektywy uniwersyteckiego edukatora medycznego możliwość bezpośredniej współpracy ze światowym liderem w produkcji środków znieczulenia miejscowego, który kompleksowo wspiera kształcenie lekarzy i studentów stomatologii w obszarze kontroli bólu.
Dla mnie równie ważnym jest fakt, że Septodont angażuje się także w akcje o zasięgu międzynarodowym i ma ambicje przenosić te dobre wzorce do Polski. Są one adresowane do pacjentów i mają na celu kształtowanie prawidłowych zachowań zdrowotnych oraz minimalizację problemu dentofobii, dotyczącej – jak pokazują ostatnie badania – już co szóstego pacjenta w krajach europejskich. Septodont Polska postanowił wziąć aktywny udział w edukacji polskich pacjentów, przygotowując specjalną platformę edukacyjną będącą integralnym elementem programu „TU NIE BOLI”. 
Mapa certyfikowanych gabinetów oraz ich ogólnokrajowa promocja ułatwi pacjentom poszukiwanie lekarzy, którzy lepiej i sprawniej potrafią sobie poradzić z wystraszonym dzieckiem czy nerwowym panem „macho”.
Serdecznie zapraszam do spotkania i wzięcia udziału w programie „TU NIE BOLI”. Nie ma bowiem lepszej rekomendacji niż słowa wymieniane często podczas towarzyskich spotkań: idź do tego gabinetu, tam nie boli! „TU NIE BOLI” kreuje dobrą reputację i kieruje pacjentów do Twojej praktyki.
Dr n.med. Agnieszka Pacyk, adiunkt w Zakładzie Stomatologii Ogólnej Uniwersytetu Medycznego w Łodzi








