Bezpieczeństwo leczenia – projekt ustawy samorządu lekarskiego
W samorządzie lekarskim powstał projekt ustawy o bezpieczeństwie leczenia. Oparty jest na trzech filarach - szybkiej ścieżce kompensacji w przypadku zdarzeń niepożądanych i powikłań, rejestrze zdarzeń niepożądanych umożliwiającym analizy i wyciąganie wniosków oraz zmianach w odpowiedzialności karnej lekarzy.

Projekt ustawy opracowany w Naczelnej Izbie Lekarskiej został zaprezentowany podczas konferencji prasowej z udziałem prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasza Jankowskiego, wiceprezesa NRL Klaudiusza Komora i prezesa Okręgowej Rady Lekarskiej w Warszawie Piotra Pawliszaka, który kieruje pracami zespołu zajmującego się w samorządzie projektem ustawy.
- Nasz projekt jest projektem samorządowym - trzeba powiedzieć, że projektem obywatelskim. Bo jako lekarze oraz obywatele chcemy lepszej ochrony zdrowia, dlatego na tym projekcie się skupiamy - powiedział prezes NRL Łukasz Jankowski.
- W świetle obecnego prawa lekarz, który ratuje życie - leczy pacjenta, wykonuje wszystkie czynności zgodnie z wiedzą medyczną - a w trakcie leczenia przypadkiem dojdzie do powikłania, może być karany jak pospolity przestępca, nawet karą więzienia. Trzeba obalić mit, że no-fault to bezkarność lekarza - dodał dr Klaudiusz Komor.
Najważniejsze założenia projektu
Projekt przygotowany przez samorząd lekarski skoncentrowany jest wokół trzech kwestii: systemu no-fault, działania systemu rejestracji zdarzeń niepożądanych oraz kompensacji szkód wynikających ze zdarzeń medycznych związanej z funkcjonowaniem Funduszu Kompensacyjnego Zdarzeń Medycznych.
Jeśli chodzi o system no-fault, samorząd lekarski chce, aby medycy nie byli ścigani za lekki, średni i ciężki uszczerbek na zdrowiu pacjenta ani za narażenie człowieka na niebezpieczeństwo jeśli do takiego czynu dojdzie podczas udzielania świadczenia zdrowotnego - chyba że czyn ten był skutkiem rażącego niezachowania ostrożności wymaganej w danych okolicznościach. Przepis ten nie byłby stosowany jeśli po zidentyfikowaniu zdarzenia niepożądanego nie zostałby on niezwłocznie zgłoszony do wewnętrznego rejestru - mimo posiadania przez sprawcę informacji o zdarzeniu. W projekcie ministerstwa zdrowia proponowano „możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary” gdyby sprawca zgłosił zdarzenie niepożądane zanim dowiedziałby się o nim organy ścigania.
W kwestii funkcjonowania rejestru zdarzeń niepożądanych samorząd lekarski chce, aby znajdujące się w nim dane mogły być wykorzystywane wyłącznie w celach określonych w ustawie - nie mogłyby ich pozyskiwać np. prokuratura, sądy albo prezes NFZ, co uwzględnia projekt ministerstwa. Dodatkowo, NIL chce umożliwić anonimowe zgłoszenie zdarzenia niepożądanego.
W projekcie samorządu uwzględniono możliwość składania przez pacjenta wniosków o świadczenia kompensacyjne za zdarzenie niepożądane. Wnioski miałby rozpatrywać zespół powoływany przez Rzecznika Praw Pacjenta, a sam Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych finansowany byłby m.in. ze składek opłacanych przez podmioty lecznicze oraz NFZ. Wysokość świadczenia kompensacyjnego z tytułu jednego zdarzenia medycznego w odniesieniu do jednego wnioskodawcy miałaby wynosić w przypadku:
- zakażenia biologicznym czynnikiem chorobotwórczym – od równowartości do 20-krotności,
- uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia – od równowartości do 50-krotności,
- śmierci pacjenta – 15-krotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia w trzecim kwartale roku poprzedzającego rok, w którym złożono wniosek.
„Polityka wdarła się do systemu ochrony zdrowia”
Podczas konferencji prasowej prezes NRL zwrócił uwagę, że polityka wdarła się do systemu ochrony zdrowia. Projekt samorządu trafi więc do wszystkich parlamentarzystów i organizacji pacjentów, gdzie będzie dalej szeroko konsultowany. - Dzisiaj nie wyobrażamy sobie, żeby ratownik podczas ratowania życia myślał o tym, że za chwilę będzie musiał składać zeznania przed prokuratorem. Nie wyobrażamy sobie, żeby ratownik nie ratował życia, tylko po prostu się bał. A dzisiaj taką sytuację mamy w systemie ochrony zdrowia. My, lekarze, mamy gdzieś z tyłu głowy to, że kiedy rzucamy się ratować życie, wiemy, że równocześnie za to może grozić nam odpowiedzialność karna - powiedział Łukasz Jankowski. - Chcemy stworzyć projekt proludzki. My lekarze jesteśmy ludźmi i mamy prawo popełniać również błędy, ale na tych błędach chcemy się uczyć, chcemy z tych błędów wyciągać wnioski - dodał.
Nad projektem samorządowym pracowało szerokie grono ekspertów z prawa karnego, cywilnego, ubezpieczeniowego, medycznego, konstytucyjnego, prawa i bezpieczeństwa lotniczego, eksperci od jakości w ochronie zdrowia, środowiska akademickie, komisje legislacyjne okręgowych izb lekarskich. Inspirowany był rozwiązaniami ze Szwecji, z Danii i z Nowej Zelandii.
- Obecnie mamy do czynienia z dużą intensyfikacją działań prokuratury związanych z kwestiami medycznymi - mówi w rozmowie z Dentonetem radca prawny Paweł Strzelec. Dodaje, że w prokuraturach powstały specjalne działy zajmujące się kwestią błędów medycznych.
Źródło, zdjęcie: https://nil.org.pl
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze







