Będzie łatwiej o zatrudnienie lekarzy dentystów z Ukrainy?
Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna” ministerstwo zdrowia chce zachęcić do pracy w naszym kraju lekarzy spoza UE, głównie ze Wschodu, wprowadzając możliwość leczenia bez nostryfikacji dyplomu. Uprawniać do posługiwania się tytułem lekarza lub lekarza dentysty ma specjalny egzamin.

Jak czytamy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, nowelizacja ustawy o zawodach lekarza i lekarza dentysty z 5 grudnia 1996 r. – przygotowana m.in. z udziałem przedstawicieli środowiska rezydentów – miała pierwotnie uregulować przepisy dotyczące kształcenia podyplomowego. Obecnie służy ona jednak przede wszystkim zatrudnianiu lekarzy cudzoziemców, głównie spoza Unii Europejskiej. – Takie podejście świadczy o tym, że nie doceniamy własnego potencjału kadrowego – powiedział „Dziennikowi” Jarosław Biliński, przewodniczący zespołu, który pracował nad projektem.
Zgodnie z najnowszymi propozycjami ministerstwa zdrowa, lekarze spoza Unii Europejskiej mogliby pracować w Polsce bez konieczności nostryfikowania dyplomu. Prawo wykonywania zawodu na maksymalnie pięć lat, w ściśle określonym miejscu, miałaby wydawać odpowiednia okręgowa rada lekarska. Dodatkowo, cudzoziemcy musieliby zdać Lekarski Egzamin Weryfikacyjny (LEW), dla lekarzy dentystów byłby to Lekarsko-Dentystyczny Egzamin Weryfikacyjny (LDEW).
– Resort zdrowia w uzasadnieniu nie ukrywa, że ma to być sposób na załatanie dziur kadrowych tam, gdzie jest zagrożenie zaprzestania działalności z powodu braku lekarzy specjalistów. Wskazuje też, że inne państwa unijne zachęcają tych samych lekarzy, którzy mogliby przyjechać do Polski, do podejmowania pracy w ich kraju, gwarantując na wstępie dużo wyższe wynagrodzenia. Taki uproszczony tryb, pozwalający na pracę tylko w Polsce, może być zatem sposobem na zatrzymanie ich w naszym kraju – informuje „Dziennik Gazeta Prawna”.
Chodzi np. o lekarzy z Ukrainy, którzy przyjeżdżają do naszego kraju i pracują jako sanitariusze lub opiekunowie medyczni albo podejmują pracę poza sektorem zdrowia, bo nostryfikacja dyplomu jest długa i droga.
Oprac. Aleksandra Filipiak-Graczykowska na podst. „Dziennik Gazeta Prawna”






