237 stron. Ani słowa o stomatologii. „To grozi zapaścią”
Kilka dni temu rząd przedstawił projekt strategii w ochronie zdrowia na lata 2021-27. – W tym 237 stronicowym dokumencie nie poświęcono stomatologii ani jednego zdania – zauważa dr Andrzej Cisło, przewodniczący Komisji Stomatologicznej Naczelnej Rady Lekarskiej.

– Naczelna Rada Lekarska jest zobowiązana upomnieć się o polską stomatologię. W ciągu 13 lat nie było ani jednego roku, w którym udział stomatologii w ogólnym budżecie NFZ byłby wyższy niż w roku poprzednim. W 2008 roku było to 4 %, w tej chwili to 2%. To jest brak wizji. Problemy są też w kształceniu specjalizacyjnym. Stomatolodzy w naszej korporacji lekarskiej stanowią 23% ogółu, ale otrzymują tylko 2% miejsc rezydenckich. To grozi zapaścią. Ratujmy polską stomatologię – apelował dr Cisło podczas niedawnej konferencji w Łodzi.
W Łodzi zainaugurowano kampanię „Zdrowe zęby ratują życie”. Dyskutowano nie tylko o kwestiach finansowych, ale z medycznego punktu widzenia rozmawiano o wpływie zdrowia jamy ustnej na zdrowie całego organizmu. Spotkanie relacjonuje Łódzka Izba Lekarska:
– Trzeba zwrócić uwagę na to, że przebieg chorób ogólnoustrojowych jest zupełnie inny u pacjenta, który ma zdrowe zęby i dziąsła, niż u tego, który cierpi na przykład na choroby przyzębia – mówi dr Mariusz Szuta, konsultant krajowy w dziedzinie chirurgii szczękowo-twarzowej. – Wiemy na pewno, że stan jamy ustnej ma wpływ na choroby sercowo-naczyniowe, ale może też być powodem wcześniejszych porodów czy nawet poronień. Wiadomo również, że pacjent z nadciśnieniem może generować wyższe ciśnienie tętnicze i być bardziej oporny na leki, niż ten, którego stan jamy ustnej jest idealny. Również cukrzyca inaczej poddaje się leczeniu i pacjentów mających zdrowe zęby niż u tych, którzy mają zaniedbaną jamę ustną.
– Jama ustna to wrota do naszego organizmu – dodaje kardiolog prof. Tomasz Guzik. – To tam gromadzą się bakterie i drobnoustroje. I jeżeli tu rozwinie się stan zapalny, to nasz układ odpornościowy zaczyna atakować własne tkanki – naczynia krwionośne czy stawy. Bez dobrze rozwiniętej stomatologii nie ma nowoczesnej onkologii, nie można też stosować nowoczesnych leków w reumatologii, szczególnie silne związki obserwujemy jednak w kardiologii. Dotyczy to miedzy innymi rozwoju miażdżycy, która jest odpowiedzialna za zawały i udary.
Ile ryzykujemy jako społeczeństwo dopuszczając do marginalizacji stomatologii, zarówno w aspekcie niedofinansowania świadczeń publicznych, jak i w aspekcie braku nakładów na szkolenie specjalizacyjne stomatologów? Zapraszamy do wysłuchania debaty ekspertów:







