Dentonet
LEKARZ
E-mail
WYBIERZ KATEGORIĘ
Aktualności
Prawo i finanse
Praca w gabinecie
Student
Edukacja i technologie
Medycyna

Co z naszymi emeryturami?

Brak komentarzy | Publikacja:
Co z naszymi emeryturami?

Co z naszymi emeryturami?

Mimo zapisu wpływów na nasze konta i obietnicy wypłacenia w całości zgromadzonych na nich pieniędzy wraz z odsetkami, raczej nie spodziewamy się jej spełnienia, a to oznacza, że… trzeba o emeryturze pomyśleć na własną rękę. Ale to też nie zawsze przynosi oczekiwane rezultaty – zarówno polisy, które łączą ubezpieczenia z inwestowaniem, jak i fundusze inwestycyjne, czy zakup mieszkania (dotyczy to zwłaszcza osób, które dokonały zakupu na kredyt we frankach szwajcarskich) – w wielu przypadkach zamiast korzyści przyniosły straty. A zatem – co robić?

Maciej Samcik na łamach „Gazety Wyborczej” radzi, że optymalnym sposobem na oszczędzanie, które zabezpiecza przed „wyciekami” z naszego budżetu są zwykłe, proste konta oszczędnościowe. Nie wymagają one ani nakładów finansowych, by je utrzymać, ani opłacania doradców finansowych (dla których, wbrew pozorom, interes klientów wcale nie jest priorytetem), ani wiedzy o giełdzie.

Na początku wcale nie potrzeba dużych nakładów – można zacząć od kwoty 100-200 zł. na miesiąc. Ważne jest, by w ogóle wyrobić w sobie nawyk oszczędzania i nie przeznaczać 100% dochodów na zaspokajanie potrzeb, czy podnoszenie stopy życiowej. Można nawet ustawić na koncie zlecenie stałe, by nie musieć pamiętać o comiesięcznych przelewach. Warto o odkładaniu pieniędzy pomyśleć także przy okazji premii, podwyżek, czy innych dodatkowych przychodów. Faktem jest, że tylko 7 proc. z nas systematycznie oszczędza pieniądze.

Jeśli wykażemy trochę cierpliwości – po niedługim czasie może się okazać, że oszczędzona kwota stanie się całkiem pokaźna. A wtedy – można pomyśleć o długoterminowej lokacie i przeznaczyć na nią 50% oszczędności. I tak za każdym razem, gdy kwota na koncie powiększy się o połowę. Gdy mamy już kilka lokat – dobrze pomyśleć o zakupie obligacji skarbowych – ich oprocentowanie zawsze przewyższa inflację (obecnie – 4 proc. w skali roku).

Analitycy firmy doradczej PricewaterhouseCoopers wykazali, ile pieniędzy na emeryturę można uzbierać np. w przypadku 25-letniej osoby, która zarabia 5 tys. na umowie-zleceniu. Analitycy przyjęli, że stać ją na odkładanie 200 zł miesięcznie, co oznacza, że początki oszczędzania nie będą spektakularne – średnio wypracują nominalny zysk 5-7 proc. rocznie.
W nieco gorszej sytuacji byłby 35-latek z wypłatą 2,5 tys. zł. brutto – ten byłby w stanie odłożyć jedynie 50 zł. na miesiąc.

Okazuje się, że (biorąc pod uwagę różne dodatkowe czynniki, także czas oszczędzania), w pierwszym przypadku dana osoba mogłaby uzbierać do 67. roku życia aż 717 tys., a wtedy co miesiąc otrzymywać z tego tytułu 4,3 tys. zł miesięcznie (realna wartość tych pieniędzy z powodu inflacji będzie jedną czwartą obecnej).
Z kolei 35-latek mógłby uzbierać 58,5 tys. zł, co dawałoby 500-700 zł. miesięcznie (bez uwzględnienia inflacji). Jednak analitycy nie brali pod uwagę najtańszych sposobów na oszczędzanie, nie odliczyli także prowizji pobieranych przez właściwe instytucje i doradców, więc ich prognozy są dość optymistyczne. Jednakże – oszczędzanie jest nawykiem, który tak czy inaczej nam się opłaca.

B. Z.


Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Każdy komentarz zostanie poddany moderacji