Dentonet
BLOGOSFERA
BLOGOSFERA
E-mail

Łzy, stres, nerwy – EGZAMIN

0 Komentarze | Publikacja:
Poleć artykuł Drukuj artykuł Wielkość czcionki - +
Łzy, stres, nerwy – EGZAMIN

Łzy, stres, nerwy – EGZAMIN

Już za parę chwil wrzesień! Rok szkolny rozpoczną tysiące uczniów, w tym również higienistki stomatologiczne. Dla jednych, które dopiero zaczynają kształcenie na tym kierunku, będzie to nowe doświadczenie, nowe wyzwania, kolejny etap edukacji. Dla drugich – półmetek w drodze do egzaminu. O owianym grozą egzaminie zawodowym krążą od dawien dawna legendy, ale koleżanki, które są już pełnoprawnymi higienistkami stomatologicznymi, mogą z pewnością powiedzieć, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

I tutaj trochę moich przeżyć. Największy stres przeżyłam oczywiście przed częścią praktyczną egzaminu. Straszliwa radość ogarnęła mnie w chwili, gdy dowiedziałam się, że nie jestem pierwszą osobą, która przystępuje do egzaminu danego dnia. A może koleżanka, która będzie wychodzić z sali, opowie, jakie zadanie nas czeka? A może zdradzi humory członków komisji egzaminacyjnej? Na to właśnie liczyłam. Znajoma z pracy potwierdza moje zdanie na temat grupowego czekania pod salą egzaminacyjną. Stres niczym szarańcza pożera wszystkich obecnych, rozprzestrzeniając się z zawrotną szybkością. Do szkoły wchodziłam z chłodną głową. Wiedziałam, że umiem wszystkie procedury, ale gdy pod salą usłyszałam, że Kasia powtarza metody fluoryzacji, Alicja nerwowo przegląda notatki z farmy, a Ulka nie potrafi powiedzieć na czym zarabia się Thymodentin, to nogi zrobiły mi się jak z waty, kolana ugięły, a w głowie powstała czarna dziura, która, jak mi się wydawało, wciągała bezpowrotnie moją wiedzę w swoje czeluści. Zaczęła się panika (dla własnego dobra staraj się tego unikać).

Uśmiech przewodniczącej komisji uspokoił mnie na tyle, że egzamin praktyczny zdałam gładko.

Zupełnie inaczej było w przypadku części teoretycznej. Pytania zamknięte, test jednokrotnego wyboru – luzik! Doświadczenia ze studiów wysunęły się przed szereg wszystkich obaw. Eliminacja, cel i pal – to był mój plan awaryjny. Nie przejęłam się nawet tym, że wchodząc na egzamin wylosowałam pierwszą ławkę przed komisją. Dopóki nie otworzyłam arkusza… Nie tak miały wyglądać te pytania! Poziom skupienia i dedukcji osiągał u mnie maksymalny poziom. Dlaczego? Dzisiaj już to wiem.

Każda z nas ma inne metody nauki, ale jeśli skuteczne i przynoszące zamierzone efekty, to dobre. Trudno nie zgodzić się z tym stwierdzeniem. Ja uwielbiam skojarzenia i wspólną naukę z koleżanką. Do dzisiaj pamiętam, jak ucząc się do egzaminu z biofizyki tłumaczyłyśmy sobie działanie pewnej maszyny na przykładzie… filmu akcji. Natomiast ponad metodami postawiłabym plan działania i nastawienie. Moim zdaniem, obie te rzeczy bez siebie nie istnieją. Nawet, gdy stworzysz najdoskonalszy plan nauki i powtórek do egzaminu, ale Twoje nastawienie będzie negatywne, to nic nie osiągniesz. Jeśli sama go nie zrealizujesz, to nikt tego za Ciebie nie zrobi.

Nikt nie zna Cię na tyle dobrze, jak Ty znasz samą siebie. Nie czekaj na ostatni przedegzaminowy dzwonek. Już dzisiaj chwyć długopis, kalendarz i zastanów się, jak zaplanować ten rok tak, aby spokojnie przygotować się do egzaminu. Sama wiesz, której części materiału musisz poświęcić więcej czasu lub czy potrzebne Ci będą dodatkowe notatki do nauki – uwzględnij to w planie. O tym, jak przygotowywać i uczyć się do testów oraz zaliczeń można by napisać cały podręcznik.

Ja przed swoim egzaminem zostawiłam wszystko na ostatnią chwilę i nie wiem do dzisiaj, jakim cudem zdążyłam się przygotować. Nie popełniaj mojego błędu i unikaj stresu! 

A Wy Higienistki jak przygotowywałyście się do egzaminu? Być może Wasze doświadczenia i uwagi pomogą koleżankom.

Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Każdy komentarz zostanie poddany moderacji