Dentonet
BLOGOSFERA
BLOGOSFERA
E-mail

150 ekstrakcji w dwa dni to doskonała lekcja

0 Komentarze | Publikacja:
Poleć artykuł Drukuj artykuł Wielkość czcionki - +
150 ekstrakcji w dwa dni to doskonała lekcja

150 ekstrakcji w dwa dni to doskonała lekcja

Kiedy bywam w Afryce, przyglądam się miejscowej opiece medycznej. Jak na warunki afrykańskie misjonarze dają z siebie wszystko i w tym sensie uważam, że można ją określić jako względnie akceptowalną. Ale trzeba dodać, że standardowa opieka medyczna w Afryce odbiega diametralnie od standardów europejskich i wymaga dużego wsparcia. Zresztą trudno porównywać tamtejsze warunki z Europą. Misjonarze mają dobre leki ze sprawdzonych źródeł i wykonują dobre analizy – laboranci znają się na rzeczy. Polskie misjonarki, niestety w odróżnieniu od miejscowych lekarzy i uzdrawiaczy, całym sercem pomagają ludziom, jadąc np. w teren szczepić dzieci.

Jednak jest tam zdecydowanie za mało lekarzy, a samo zaplecze medyczne jest bardzo słabe. Opieka medyczna jest zdecydowanie niewystarczająca.

Byłem w wielu miejscach, takich jak: Abong-Mbang, Ayos, Eisengbot, Esseng, Nguelemendouka, Beta Roya, Bertoua, Djouth, Dimako, Doumé, Ndoumentang, Garoua-Boulaï i jeszcze w kilku innych. W związku z tym moja wiedza na temat poziomu tamtejszej opieki medycznej jest dość szeroka. Jeśli chodzi o samych dentystów, w Kamerunie długo przed moim przyjazdem pojawiła się siostra S. Michaela, lekarz stomatolog ze zgromadzenia w Krakowie, ale niestety nie starcza jej sił na to, by obsłużyć trzy gabinety, które i tak są kropelką w morzu potrzeb.

My nie tylko obsługujemy gabinet, ale jeździmy też do potrzebujących pomocy z odległych wiosek. Kiedy jesteśmy w terenie bardzo ważne jest zapracowanie na zaufanie miejscowych. Robi się to w ten sposób, że trzeba przekonać do siebie szefa wioski. Jeżeli on podda się zabiegom, to inni też.

Proszę sobie wyobrazić, że oni wcześniej, zanim nie mieli dentysty, po prostu przyzwyczajali się do bólu i z nim żyli. Teraz, kiedy widzą, że można ten ból zlikwidować, są bardzo otwarci na pomoc. Z chorobami, nie tylko zębów, często próbowali radzić sobie czarami, ale wiadomo, że to nie uśmierzy bólu.

Przy organizacji wyjazdów do Afryki w pierwszej kolejności szukam środków, aby chcącym tam pojechać pomóc sfinansować przejazd. Starsi dentyści z reguły mają możliwości finansowe, ale nie mają czasu na wyjazd, a młodzi odwrotnie – czas mają, gorzej z pieniędzmi, więc szukam dla nich wsparcia finansowego.

Lekarzom, którzy zastanawiają się, czy włączyć się do projektu, mogę powiedzieć, że jest to niezwykłe przeżycie. Informacji o tym, jak poprawia się ogólny stan zdrowia społeczności po naszych działaniach nie zastąpi żaden zadowolony pacjent w Polsce. Jest to inna forma satysfakcji, ponieważ ma ona zasięg społeczny, nie jednostkowy. Od momentu kiedy zacząłem jeździć do Afryki, zmieniło się moje postrzeganie świata. Zmienia się punkt widzenia i przewartościowuje się wiele rzeczy…

Co może doskonalić warsztat lekarski bardziej niż 150 zębów usuniętych w ciągu dwóch dni, na kozetce, przy świetle latarki? Projekt „Dentysta w Afryce” dał mi dużą pewność siebie i nauczył niezwykłej dbałości o pacjenta – za wszelką cenę i nie w powiązaniu z pieniędzmi.

Gl 2

Wkrótce na blogu „Dentysta w Afryce” prezentować będziemy relacje innych lekarzy dentystów, którzy zaangażowali się w tę akcję. Już za tydzień pierwsza część relacji dr. Sławomira Burdy. Zapraszamy.

Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Każdy komentarz zostanie poddany moderacji