„Będę jedną z pierwszych osób, które się zaszczepią” [WYWIAD]
- Dobrowolność i darmowość tych szczepień jest uzasadniona - mówi w rozmowie z Dentonetem wirusolog dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski. Rozmawiamy o nadziejach i obawach związanych z najnowszymi informacjami na temat szczepionki przeciwko SARS-CoV-2.

Codziennie docierają do nas nowe informacje na temat szczepionki przeciwko COVID-19. Rząd ogłosił w środę, że szczepienia będą dobrowolne. To dobra decyzja? Pan skorzysta ze szczepionki?
- Tak, oczywiście. Będę jedną z pierwszych osób, które zaszczepią się przeciwko SARS-CoV-2, gdy tylko szczepionka dotrze do Polski. Wydaje mi się też, że dobrowolność i darmowość tych szczepień jest uzasadniona. Oczywiście, byłoby najlepiej, gdyby jak największy odsetek społeczeństwa uległ wyszczepieniu, ale nie ma obecnie narzędzi prawnych, by umożliwić obecnie obowiązkowe szczepienia dorosłych w Polsce.
Jaka część społeczeństwa musi skorzystać ze szczepień, aby dały one efekt w postaci częściowego przynajmniej wygaszenia epidemii?
- Tu wyraźnie muszę przyznać się, że nie wiem. Nie ma obecnie zgody w środowisku naukowym, czy w przypadku koronawirusa uda się w ogóle osiągnąć odporność zbiorowiskową (stadną). Z tego też powodu, warto by ten odsetek odporności indywidualnej był jak najwyższy.
Producenci szczepionek mówią o 95% skuteczności. Jak oceniać ten wynik?
- Jest to bardzo wysoki odsetek skuteczności. Oczywiście na razie musimy bazować wyłącznie na informacjach pochodzących od firm, ale jeśli zostaną one potwierdzone w Charakterystyce Produktu Leczniczego (ChPL), to będziemy mieli do czynienia z naprawdę skutecznymi preparatami.
Wielu ludzi ma mnóstwo obaw, związanych przede wszystkim z brakiem wieloletnich obserwacji pacjentów po podaniu szczepionki. Czy te obawy są uzasadnione?
- Na obawy tego typu mam prostą receptę – wychodzi ona z definicji niepożądanego odczynu poszczepiennego (NOP), która obejmuje zakres czasowy 4 tygodni, zaś dla szczepionki BCG 12 miesięcy. W przypadku preparatów szczepionkowych skutki uboczne pojawiają się szybko, co wynika bezpośrednio z zasady działania naszego układu odpornościowego. Nie istnieje bowiem tutaj kumulacja dawki, a co za tym idzie konieczność badania toksyczności przewlekłej, jak w przypadku leków. Poza tym, jak znaleźć związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy zaszczepieniem, a zdarzeniem niepożądanym (np. zawałem serca czy powikłaniami neurologicznymi), które miałoby się pojawić po 10 latach? To niemożliwość granicząca z absurdem.
Dziękuję za rozmowę.
- Ryzyko zakażenia koronawirusem w gabinecie stomatologicznym jest bardzo małe. Gabinet jest takim miejscem, gdzie procedury dezynfekcji są na bardzo wysokim poziomie. Lekarze dentyści są przecież w swojej pracy od zawsze narażeni na szereg różnych zagrożeń - mówią nasi eksperci, lekarz dentysta dr n. med. Łukasz Zadrożny oraz wirusolog, dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski. - Pamiętajmy też, że koronawirus nie jest pancerny - podkreśla dr Dzieciątkowski.
Przewiń, aby wideo odtworzyło się z dźwiękiem
Lazy loading aktywny – odtwarzanie rozpocznie się po pojawieniu się nagrania w kadrze






