Gabinety stomatologiczne w szkołach
Ewa Kopacz, nowa premier rządu, w swoim expose, które wygłosiła na początku października br. złożyła publiczną deklarację, że do szkół wrócą gabinety stomatologiczne. Wypowiedź wzbudziła wiele kontrowersji. Przede wszystkim pani premier zarzucono, że jej obietnica jest dość mglista i mało konkretna – raczej trudno stwierdzić, z jakiego źródła zostaną pokryte koszty realizacji tego projektu. Wstępnie miałby być on finansowany ze środków unijnych. Jednak – zdaniem Macieja Hamankiewicza (prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej) – na środkach unijnych nie można budować systemu. Jest w tym duża doza słuszności, bo jeśli nawet teraz kupimy sprzęt za dotacje z Unii Europejskiej, to pozostaje jeszcze kwestia jego utrzymania, konserwacji, napraw oraz ewentualnej wymiany w przyszłości, gdy się zużyje. Fundusze unijne mogą zaspokoić doraźne potrzeby, a funkcjonowanie szkolnych gabinetów to przedsięwzięcie długofalowe. Raczej mało możliwe, by pomysł sfinansowały samorządy, już bardziej prawdopodobne jest, że środki zapewni NFZ, ale czy faktycznie tak będzie?

30 października br. Bartosz Arłukowicz ma się spotkać z przedstawicielami Komisji Stomatologicznej NRL, aby tę kwestię poruszyć. Czy Minister Zdrowia przedstawi konkrety w tej sprawie? Maciej Hamankiewicz jest zdania, że pomysł powinien przybrać postać konkretnych rozwiązań prawnych przedstawionych w formie projektu. A zatem – pozostaje nam poczekać na rezultat czwartkowego spotkania.
B.Z.






