Dentonet
BLOGOSFERA
BLOGOSFERA
E-mail

1,3 megapiksela doświadczenia

0 Komentarze | Publikacja:
Poleć artykuł Drukuj artykuł Wielkość czcionki - +
1,3 megapiksela doświadczenia

1,3 megapiksela doświadczenia

No i doszliśmy w moich wspomnieniach do ery fotografii cyfrowej. Tę przygodę również zacząłem od sprzętu, który nie stanowił mojej własności. Kolega (pozdrawiam Andrzeja!) użyczył mi na krótki rodzinny urlop aparat Camedia firmy Olympus. Niepozorne, w zasadzie dość niezgrabne pudełko mieściło w sobie technologię, która była (nie tylko) dla mnie prawdziwym objawieniem.

Było w tym coś niewiarygodnego – na maleńkim wyświetlaczu fotkę oglądało się zaraz po jej wykonaniu w rozdzielczości 1,3 megapiksela (proszę sprawdzić, jaką rozdzielczość posiada Wasza komórka).

Z powodu ograniczonej pojemności aparatu tych zdjęć nie można było wykonać zbyt wiele, w zasadzie podobnie jak w analogu. Można było jednak – po uprzednim usunięciu nieudanej fotografii – powtórzyć ujęcie, lepiej skadrować, zadbać o bardziej dopracowaną kompozycję uwiecznianego obrazu. Bez dwóch zdań, niepozorny aparacik nie tylko dawał przyjemność obcowania z nowatorską wówczas technologią, ale i uczył dyscypliny fotografowania.

Zatem spróbowałem i chciałem coraz więcej…

Nie skończyło się na rodzinnym weekendzie z Camedią w dłoni, ale aparatem tym wykonałem również kilka fotek u moich pacjentów. Po wydrukowaniu zdjęć zrobionych podczas ekstrakcji zęba nie mogłem się nadziwić, jak to możliwe, że jest to takie proste. Miałem też świadomość, że to nie zabawa, ale nadchodzi czas nowego narzędzia, bardzo użytecznego w pracy lekarza stomatologa. Minęło jednak parę lat zanim w moim gabinecie zacząłem robić zdjęcia akceptowalnej jakości (czytaj: przydatne z klinicznego punktu widzenia). Powód, a w zasadzie dwa powody były nad wyraz prozaiczne: brak sprzętu oraz brak umiejętności. Lustrzanka w wersji cyfrowej była poza moim zasięgiem finansowym, więc pierwsze poważne zdjęcia wykonywałem aparatem kompaktowym z lampą pierścieniową o stałym oświetleniu.

Byłem podekscytowany, a teraz, gdy oglądam te zdjęcia, nie chce mi się wierzyć, że mogłem robić takie knoty!

Trzynaście lat temu, w jednym z pierwszych numerów „e-Dentico” popełniłem artykuł pod tytułem „Pogromcy celuloidu w natarciu”, który zapoczątkował cykl tekstów dotyczących ars photographica publikowanych w kolejnych wydaniach naszego czasopisma. Zaczęliśmy od teorii, ale musiał nadejść czas praktyki…

Dodaj komentarz (0 komentarzy)

Musisz być zalogowany aby komentować | Zaloguj się lub zarejestruj. | Każdy komentarz zostanie poddany moderacji